Krabok na Hawajach :-)

Niecodziennie nadarza się okazja aby polecieć na Hawaje, zatem postanowiłem przygotować krótką foto-relację dotycząca transportu w Honolulu. Zapraszam do artykułu (i z góry zaznaczam, że nie jestem zawodowym fotografem, więc zdjęcia mają charakter głównie dokumentacyjny)!

PS. Przerwa w pojawianiu się tekstów na blogu była oczywiście spowodowana poniższym wyjazdem. W najbliższym czasie wszystko powinno powrócić do normy.

Honolulu to stolica i jednocześnie największe miasto amerykańskiego stanu Hawaje. Leży na O’ahu – wyspie, która jest trzecią co do wielkości w tym stanie. Z racji swej funkcji, zarówno miasto jak i całe O’ahu pokryte jest siatką połączeń autobusowych zwanych „The Bus” (tramwajów czy kolei nie ma). Początkowo wydaje się to być imponującym dokonaniem, jednak warto sobie uświadomić, że cała wyspa liczy ok. 15oo km kwadratowych, czyli mniej więcej tyle, co Londyn. Liczba ludności z kolei wynosi ok. 900 tys., co z  kolei zbliża ją do Krakowa.

Wspomniana sieć „The Bus” oplata całe O’ahu dzięki czemu można dostać się w praktycznie każde ważne dla mieszkańca czy turysty miejsce. Częstość odjazdów jednak nie imponuje – o ile linie obsługujące potoki wewnątrz Honolulu potrafią jeździć kilka razy na godzinę, tak w przypadku tych wyjeżdżających poza częstotliwości spokojnie mogą spaść do 30-60 minut. Nie jest to jeszcze problem – wszak w każdym rejonie świata zdarzają się linie z takim taktem. Gorzej, że na większości przystanków nie ma wywieszonego rozkładu (są jedynie dostępne online). Co więcej, życie na Hawajach toczy się swoim tempem, więc autobusy lubią się spóźniać. I bez problemu można trafić na przypadki linii kursującej co godzinę, przyjeżdżającej z opóźnieniem rzędu 15 minut.

Tak wygląda autobus 😉 oraz słupek przystankowy. Niestety nie zawiera zbyt wiele informacji dla pasażerów.

Czasem tabliczki przystankowe są zawieszone razem ze znakami drogowymi, co dodatkowo utrudnia ich odnalezienie.

Stosunkowa rzadkość – rozkład w wersji papierowej. Być może dlatego, że jest zlokalizowany na jednej z częściej uczęszczanych przez turystów plaży, a sam autobus kursuje rzadko – mniej więcej co godzinę. Linia „22” to tzw. Beach Bus („plażowy autobus”) – łączy Waikiki Beach (główną plażę Honolulu) z przepięknym Hanauma Bay.

Hanauma Bay.

Jak się podróżuje samymi autobusami? Inaczej niż w Krakowie. Wsiadanie odbywa się zawsze pierwszymi drzwiami, celem okazania/kupienia biletu. Jednorazowy kosztuje $2,50 (blisko 8 zł) i automat (a raczej małe pudełko będące jego odpowiednikiem) nie wydaje reszty. Co ciekawe, taki bilet pozwala na podróż nawet z dwoma przesiadkami – na górze wydrukowana jest godzina, a w przypadku zmiany autobusu kierowcy kolejnych dwóch po prostu dolne, specjalnie oznaczone części biletu. Alternatywą jest zakup w sklepie biletu 4-dniowego za $35 (106 zł). Tutaj też, oprócz korków w godzinach szczytów, leży kolejna przyczyna opóźnień pojazdów: gdy na przystanku jest sporo pasażerów, ich wejście na pokład zajmuje więcej czasu, zwłaszcza jeśli część z nich musi jeszcze szukać drobnych aby kupić bilet.

Standardowy bilet – miejsce urwania na górze wyznacza jak długo jest ważny. Podczas pierwszej przesiadki, kierowca odrywa dolną, białą część. Jeśli przesiadamy się drugi raz, to prowadzący pojazd zgarnia całą pozostałą część biletu.

Bilet 4-dniowy można zakupić w zwykłym sklepie. Pasażer sam ustala jego ważność poprzez zdrapanie nazwy miesiąca i czterch kolejnych dni. W tym przypadku bilet był ważny od 5 do 8 czerwca 2014.

Wewnątrz pojazdów warunki są w porządku, choć czuć, że flota jest starsza od np. krakowskiej. Wszystkie przystanki są n/ż i aby autobus się zatrzymał, należy pociągnąć jedną z linek umiejscowionych wzdłuż okien. Odległość między przystankami mocno zależy od rejonu wyspy, jednak w centrum Honolulu potrafią być położone dosłownie co 300 m – niestety w efekcie co chwilę się staje. Ciekawostka: aby wysiąść, trzeba… pomóc drzwiom i je popchnąć. Tu przyznam, że nie jestem pewny dlaczego – czy chodzi o wspomożenie automatyki drzwi przy rozruchu? (jeśli ktoś zna wyjaśnienie, proszę o komentarz!) Wartym odnotowania są również siedzenia zlokalizowane na przegubach autobusów dwuczłonowych.

Wnętrze autobusu przegubowego.

Siedzenia na przegubie. Interesujące doświadczenie!

Chcesz wysiąść? Nie ma tak łatwo. „Dotknij tutaj aby otworzyć drzwi” (w praktyce trzeba je trochę popchnąć).

Osobnym tematem wartym omówienia jest połączenie Honolulu z lotniskiem. To zapewniane jest przez kilka linii, kursujących z osobna dość rzadko. Niestety problemem jest… bagaż. W autobusach sieci „The Bus”, włącznie z tymi lotniskowymi, nie wolno oficjalnie przewozić bagażu! Na szczęście spora część kierowców jest miła i wpuszcza takich pasażerów, co najwyżej prosząc żeby schować walizki pod siedzeniem. Jednak nie jest to regułą – w moim przypadku na trzy próby, dwie były udane a jedna skończyła się odmową. W sytuacji, gdy kolejny autobus może przyjechać dopiero za kilkadziesiąt minut, ryzyko jest spore. Lepiej wziąć autobus wahadłowy z lotniska do miasta (shuttle bus) lub taksówkę – choć obie opcje są droższe, przynajmniej dają pewność dojazdu.

Autobusy na lotnisko, podobnie jak w Krakowie, oznaczone są specjalnym piktogramem. Tylko po co, skoro nie można przewozić w nich bagażu?

Na samym lotnisku z kolei czeka nas interesująca przejażdżka: przyjezdnych z hali przylotów do głównej części lotniska przewozi… dwuwagonowy autobus.

Połączenie wagonów.

A tak prezentuje się samo lotnisko 😉

A co z pozostałymi użytkownikami dróg? Oczywiście jak przyszło na stan USA, większość osób korzysta z własnego samochodu. Na ulicach można jednak znaleźć również skutery, motocykle a nawet rowery. Część autobusów jest do tego wyposażona w bagażniki rowerowe, jednak znajdują się one z przodu pojazdu, przed kierowcą. Za- i wyładunek możliwy jest na każdym przystanku, trzeba jedynie zawiadomić prowadzącego aby poczekał.

Bagażnik rowerowy z przodu autobusu? Czemu nie!

Stojak rowerowy w kształcie… roweru.

Piesi mają dość dobrze na Hawajach, trudno narzekać przy takiej pogodzie 😀 W centrum w niektórych miejscach można znaleźć rozwiązanie znane choćby z Japonii czy Londynu, a mianowicie skrzyżowania które można przejść w każdym kierunku – „poziomo”, „pionowo” a także „na skos” (wszystkie światła zapalają się w tym samym czasie).

Japonśkie skrzyżowanie w samym środku Hawajów (przepraszam za jakość zdjęcia!)

Tutaj kończę sprawozdanie z funkcjonowania transportu zbiorowego na O’ahu. Mimo kilku wad, system sprawia całkiem pozytywne wrażenie – przede wszystkim z racji na możliwość dojechania w prawie każdy rejon wyspy oraz niesamowicie uprzejmych kierowców… jak i pasażerów. Był to niesamowity wyjazd i życzę każdej Czytelniczce oraz każdemu Czytelnikowi, aby sam(a) kiedyś miał(a) okazję przejść się po złotych piaskach Waikiki Beach. A na zakończenie, dla wytrwałych, kilka zdjęć niezwiązanych z komunikacją miejską. Aloha!

Zachód słońca przy Waikiki.

Latarnia morska strzegąca Makapu’u.

Honolulu pod wieczór.

Ludność tubylcza :-]

Plaża Waikiki.

O’ahu, aloha!

Kaszmir

Reklamy

, , ,

  1. #1 by krakowianka on Czerwiec 27, 2014 - 7:15 am

    Wspaniała relacja i do pozazdroszczenia widoki 🙂 Mogliby u nas zainstalować siedzenia na przegubie 🙂 🙂

  2. #2 by tramwajarz on Czerwiec 27, 2014 - 1:55 pm

    To już mam pomysł dla ZIKITu – bagaż tylko w lotniskowej 208;)
    Problem przepełnień rozwiązany w 292:)

    No i już niedługo dorównamy ( a i stawiam że prześcigniemy) USA – 8zł za bilet (cegiełkę) MPK na budowę i utrzymanie metra w Krakowie Majchrowskiego;)

  3. #3 by Grzegorz Z on Lipiec 6, 2017 - 8:36 pm

    Witam podczas pierwszej wycieczki autobusem na Oahu Odkryłem dlaczego należy pchnąć drzwi w autobusie aby się otworzyły. Moim Zdaniem chodzi o klimatyzację. Gdyby na każdym przystanku otwierały się wszystkie drzwi autobus by się bardzo szybko nagrzewał dzięki temu rozwiązaniu otwierają się tylko te którymi ktoś chce wysiąść. Szczerze mówiąc nie było trudne odgadnięcia. Pozdrawiam wszystkich (40 dni w raju)

    • #4 by kaszmir on Lipiec 7, 2017 - 11:39 am

      Hm, lecz do kontrolowanego otwierania drzwi służą przyciski. Choć przyznam, że nie pamiętam już czy ten autobus miał przyciski czy nie – no lecz jeśli nie miał, to czy właśnie nie lepiej było zamontować przyciski?

      PS. Zazdroszczę tych 40 dni 😉 Udanego wypoczynku!

  4. #5 by Rafał on Listopad 11, 2017 - 9:12 am

    A orientuje się ktoś ,czy na lotnisku Kahalui na Maui wsiądę z walizka do autobusu i dojadę do Lahainy?

  1. Krabok i tajemnice Wyspy Wielkanocnej | krabok

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: