Jak uruchomić nową linię tramwajową nie zwiększając budżetu

Dwa tygodnie temu na krakowskie tory wróciła linia „7”. Najnowsza inkarnacja „siódemki” łączy Mały Płaszów z Dworcem Towarowym, kursując jedynie w godzinach szczytu, co 20 minut. Pierwsze wrażenie jest oczywiście pozytywne: w końcu to nowe połączenie, odciąży zapchaną „dwudziestkę” itd. Jednak jeśli się głębiej zastanowić nad całą sytuacją, rodzi się kilka wątpliwości.

Przede wszystkim, skąd wzięto środki na uruchomienie nowej linii? Pieniądze nie biorą się znikąd, a tegoroczny budżet raczej nie był przygotowany na takie wzmocnienia. ZIKiT przecież słynie z tego, że bywa niewzruszony prośbami mieszkańców, nawet gdy domagają się ledwie pojedynczych kursów. A tu od razu uruchomiono całą linię? Odpowiedź jest jednak dość prosta: remont Mogilskiej. Od początku lutego zawieszone były tramwaje „5” oraz „9”, kilka innych miało pocięte częstotliwości. I chodź na niektórych odcinkach zorganizowano kursy zastępcze, to wypadkowo zmiany przyniosły spore oszczędności. Uruchomienie „siódemki” na te dwa ostatnie miesiące roku nie nadwyręży zatem miejskiej kasy.

No dobrze, tyle w temacie 2014, jednak co z następnym rokiem? Przecież remont Mogilskiej jest już bliski końca, a wspomniane „piątka” oraz „dziewiątka” wróciły niedawno na trasy. Tu z pomocą przychodzi budowany właśnie łącznik Lipska – Wielicka, którego otwarcie planuje się na 2015. Po pierwsze, jego otwarcie wymusi spore roszady w układzie linii w tym rejonie, które mają dosięgnąć i „siódemkę” – prawdopodobnie nie przetrwa ona w obecnej formie. Co więcej, nowym odcinkiem na pewno pojedzie linia „50”, co przyniesie spore oszczędności do budżetu (jej trasa po zmianach będzie o kilkaset metrów krótsza, co przy rekordowej ilości kursów „pięćdziesiątki” przełoży się na wielotysięczne oszczędności w skali roku). Urzędnicy zatem upieką dwie pieczenie na jednym ogniu.

Wszystko wskazuje więc na to, że obecna „siódemka” to jedna z większych prowizorek w historii krakowskiej komunikacji zbiorowej. Tymczasowy charakter obecnego rozwiązania znajduje swoje potwierdzenie również w rozdziale brygad. Ponieważ brakuje taboru, linia „7” przez cały dzień jest łączona z kursami… „11”. Motorniczowie po przyjeździe na Mały Płaszów mają ledwie kilka minut wytchnienia, po czym zmieniają linię i jadą do Czerwonych Maków. W drugą stronę tak samo: „jedenastka” po przyjeździe na Płaszów ma krótką przerwę, po czym wyrusza jako „siódemka” do Dworca Towarowego. Czemu tak jest? Bo jest mało wozów. A czemu nie ma ich więcej? Bo i tak na dłuższą metę nie byłyby potrzebne, gdyż obecne rozwiązanie to… no właśnie, prowizorka.

Ta kilkuminutowa przerwa na pętli to jednak zdecydowanie za mało. Efekt jest taki, że spóźnienia z jednej linii przenoszą się na drugą i vice versa. W efekcie mieszkańcy Płaszowa zamiast tramwaju „średnio co 5 minut”, nierzadko są świadkami jazdy stadnej. Podobnie zresztą jak i pasażerowie z Długiej oraz Nowego Kleparza, które obsługują „7”, „18” oraz „19”.

Jednak proszę się nie martwić. To sytuacja tymczasowa.

Kaszmir

Reklamy

, , , , , ,

  1. #1 by Kamil on Listopad 19, 2014 - 10:33 am

    Osobiście średnio interesuje się tramwajami, a na tego bloga trafiłem przypadkiem. Dobrą wiadomością dla Ciebie może być to, że mój kuzyn od małego ma zamiłowanie do takich rzeczy i z pewnością polecę mu tego bloga. Sądzę, że będzie zachwycony bo prowadzisz go w dobry sposób. Pozdrawiam serdecznie!

  2. #2 by ADAS on Listopad 21, 2014 - 8:56 am

    od 1 grudnia mają ściągnąć jedną brygadę z 23 i dać na w/w linie.

  1. Cała prawda o „54” | krabok
  2. Skąd złocisze na fajerwerki? | krabok

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: