Kraboka tour de Włochy: Rzym cz. I

Kilka tygodni temu miałem przyjemność zwiedzenia Italii wzdłuż i wszerz. Zapraszam zatem na „komunikacyjną” relację z tej wyprawy, na początek: Stolica!

Podstawę transportu publicznego w Rzymie stanowią kolejki (metro jak i naziemne), tramwaje oraz autobusy. Dostępnych tras metra nie ma aż tak dużo, co wynika zarówno z kwestii finansowych, jak i trudności w budowaniu tuneli pod zabytkowym centrum. Jeszcze w chwili mojej wizyty funkcjonowały zaledwie „dwie i pół” linie podziemnej kolejki: „A” oraz „B” wraz z dodatkową północną odnogą „B1”, jednak dosłownie kilka dni po tym jak wyjechałem uruchomiono nowe połączenie, oznaczone literą „C”. Co ciekawe, ta ostatnia nie ma na razie połączenia z pozostałymi liniami (zostanie ono zapewnione dopiero po wydłużeniu obecnej trasy), na mapie jest więc ona „osobną wyspą”.

Mapa metra oraz kolei miejskiej. Linia „C” (kolor zielony) na razie funkcjonuje jedynie na odcinku Monte Compatri-Pantano – Parco di Centocelle, nie jest więc bezpośrednio połączona z resztą systemu (źródło).

Wagony prezentują mocno zróżnicowany poziom: flota zawiera zarówno wagony stare, wręcz przestarzałe, jak i nówki, wyróżniające się połączeniem wszystkich wagonów (składy jednoprzedziałowe). Niezależnie od taboru, spory problem stanowi graffiti, które spotkać można tak na zewnątrz, jak i wewnątrz pojazdów.

Dworzec kolejowy „Termini”, czyli główny punkt komunikacyjny Rzymu. Tutaj przecinają się dwie główne linie metra, a także kończą trasę pociągi dalekobieżne. Na zdjęciu widać wagon na linii „B”, obmalowany sporą ilością graffiti.

W środku bywa nie lepiej.

Wnętrze jednego z nowych wagonów. Cały pociąg to jeden przedział, możliwe jest zatem przejście z jednego końca składu na drugi.

Tablica z listą przystanków linii „A”. Świetnym pomysłem jest zaznaczenie lokalizacji przystanków względem torów (białe prostokąty na schemacie) – dzięki temu podróżni wiedzą, czy mają się kierować do drzwi „wewnętrznych”, czy „zewnętrznych”.

Wejście na stację metra.

Pociągi naziemne zapewniają z kolei połączenia zarówno wewnątrz miasta (tam, gdzie nie dojeżdża metro), jak i z terenami podmiejskimi. Generalnie jakość wagonów jest zbliżona do kolejki podziemnej, nieraz nawet ciężko odróżnić jedno od drugiego. Część tras jest włączona w system komunikacji miejskiej (integracja taryfowa). Wśród linii warto wymienić jedną, która dojeżdża do wspomnianego powyżej dworca Termini i która zdecydowanie się wyróżnia na tle innych: wąskotorowy pociąg Roma-Giardinetti. (Pełen pokory muszę przyznać, że moje spotkanie z tą kolejką miało miejsce wieczorem i niestety zdjęcia nie wyszły w dobrej jakości, dlatego wspomogę się wikipedią oraz mapami google.)

Pociąg Roma-Giardinetti (źródło).

Węzeł Porta Maggiore, na którym kolejka Roma-Giardinetti krzyżuje się z linią tramwajową oraz pojazdami samochodowymi. Kilkadziesiąt metrów dalej na wiadukcie przejeżdżają też pociągi dalekobieżne (źródło).


Komunikacja autobusowa oplata całe miasto i odgrywa olbrzymie znaczenie w codziennym podróżowaniu, zwłaszcza w centrum, którego spora część jest poza zasięgiem metra czy kolei. Spotkać można pojazdy wszelkiej klasy: od midi, przez standardowe aż po przegubowce. Piętrowych nie ma 😉 za to na niektórych trasach w rejonie zabytkowego centrum jeżdżą pojazdy elektryczne.

Midi z klasą!

Stali pasażerowie krakowskich linii „178” oraz „304” zapewne kojarzą ten model autobusu 🙂 Po Rzymie jeżdżą również Irisbus Citelis w wersji przegubowej.

Elektryczny wóz na linii „116”.

Pętla autobusowa przed Dworcem Termini (budynek w tle).

Nocna komunikacja opiera się na autobusach, które kursują co 30 albo co 60 minut. Linii jest sporo i obejmują większość miasta, jednak z ich punktualnością bywa różnie. Raz byłem świadkiem, jak autobus którym wracałem wyprzedził po drodze… poprzedni kurs, opóźniony o pół godziny i załadowany po brzegi (sam nie zmieściłem się do niego). Zdarzyło się też, że numer linii był podany… na kartce papieru, przyklejonej do przedniej szyby.


Całość rzymskiego transportu publicznego uzupełniają linie tramwajowe, których w Rzymie jest ledwie sześć i które stanowią jedynie dodatek do sieci kolejowej oraz autobusowej. Nie znaczy to, że i tutaj nie trafiają się perełki – wprost przeciwnie, tabor znów jest zróżnicowany i obok nowoczesnych wagonów są również istne rarytasy.

Mapa z zaznaczonymi liniami tramwajowymi (źródło).

Wymiana pasażerska na końcówce „Piazzale Flaminio”. Najpierw motorniczy wysadził pasażerów z jednej strony, a chwilę po zrobieniu zdjęcia otworzył drzwi z drugiej.

A my narzekamy na reklamy na krakowskich pojazdach 😉

Z czystością na przystankach bywa różnie.

Starszy typ tramwaju, uchwycony na pętli ulicznej tuż przed dworcem Termini.

We wnętrzu.

Klimatyczny dojazd do końcówki przy Termini (zdjęcie dokumentacyjne, jakość komórkowa). Tramwaj przeciska się pomiędzy stolikami, przy których siedzą goście pobliskich restauracji.

Ciąg dalszy wkrótce!

Kaszmir

Reklamy

,

  1. #1 by Tomasz on Grudzień 6, 2014 - 5:31 pm

    Zawsze obawiam się podróży po dużych miastach właśnie ze względu na komunikację. O ile w polskich miastach jakoś się odważę, to za granicą miałbym ogromne obawy, że się pogubię, wsiądę lub wysiądę nie tu 🙂 Swoją drogą, podoba mi się wnętrze tego nowego pociągu, ciekawe jak długo pozwolą mu pozostać w takim stanie 😉

    • #2 by kaszmir on Grudzień 7, 2014 - 10:53 pm

      Niestety zdarzyło mi się jechać również nowym pociągiem, który już był pomalowany graffiti. Oby udało im się je wyczyścić.

      Co do podróżowania po dużych miastach: ja zawsze polecam wydrukować mapę sieci metra / kolejowej / tramwajowej i korzystać głównie z niej, bo jest łatwiejsza do opanowania. Siatka autobusów jest zwykle gęsta i przez to trudna do opanowania, a nie one są aż tak potrzebne, bo w typowym większym mieście do większości miejsc da się dojść pieszo z najbliższych stacji. A jeśli jednak trzeba użyć autobusu, polecam wyszukiwanie połączeń komunikacji miejskiej w mapach google. Swoją drogą, może kiedyś napiszę krótki poradnik podróżowania po dużych miastach, gdzie wspomnę powyższe rady 😉

      Tymczasem zapraszam na drugą część relacji z Rzymu:
      https://krabok.wordpress.com/2014/12/07/kraboka-tour-de-wlochy-rzym-cz-ii/

      • #3 by Łukasz ze Stoków on Grudzień 9, 2014 - 5:24 pm

        Zgodzę się jak najbardziej, że nie powinno tego być w miejscach do tego nie przeznaczonych, ale proszę cię drogi autorze. Nie nazywaj każdego bohomazu graffiti 😀

      • #4 by kaszmir on Grudzień 9, 2014 - 9:03 pm

        A to nie jest graffiti? Wydawało mi się, że te bohomazy poczyniono sprayem, jednak mogłem być w błędzie.

        (I by rozwiać wątpliwości: nie mam nic przeciwko graffiti samemu w sobie, bo to sztuka i może być piękna!)

  2. #5 by tramwajarz on Grudzień 9, 2014 - 5:59 pm

    Niezły tam syf mają na przystankach i w pojazdach.
    U nas o niebo lepiej z czystością.

    Cytując klasyka onetopolactwa: ” Wstydzem siem isz jestem polakiem”;)

  1. Kraboka tour de Włochy: Rzym cz. II | krabok
  2. Kraboka tour de Włochy: znaki drogowe Florencji | krabok

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: