Grzegórzecka zamknięta dla tramwajów – komentarz

I stało się. W sobotę, z powodu prac przy wiadukcie kolejowym, zamknięty został przejazd dla tramwajów przez ul. Grzegórzecką. Tym samym do i tak sporej listy utrudnień (remont skrzyżowania przy Dworcu Głównym, a także odcięcie od komunikacji szynowej Mistrzejowic i os. Piastów) dodane zostało kolejne. I to znaczne, bo miasto zostało przecięte prawie że na pół – tramwaje mogą przejechać z zachodu na wschód tylko przez tunel pod ul. Lubomirskiego, albo mocno naokoło przez estakadę nad Dworcem Płaszów. Jak wypada organizacja komunikacji zastępczej na ten okres? Wg mnie słabo, i o tym piszę w dalszej części artykułu.

Trasa linii „52”: stała (kolor czerwony) oraz obecna tymczasowa (kolor niebieski). „Pięćdziesiątka dwójka” kursuje obecnie potrójnym objazdem.

Na wstępie – nie jestem przekonany, czy rzeczywiście trzeba było zamykać przejazd przez Grzegórzecką akurat teraz, gdy rozkopane jest skrzyżowanie pod Dworcem Głównym. Urzędnicy przyznawali, że mieli ciężki orzech do zgryzienia przy podejmowaniu decyzji, lecz ostatecznie nie chcieli przenosić utrudnień na jesień, gdy komunikacja miejska notuje największe napełnienia i woleli skumulować prace teraz, w okresie wakacji. Jednak czy rzeczywiście zamknięcie Grzegórzeckiej w roku szkolnym byłoby aż tak dotkliwe? Osobiście uważam że – choć spowodowałoby pewne problemy – to byłyby one do zniesienia. Ulicą tą na stałe kursują ledwie 3-4 linie tramwajowe („1”, „12/22” i „19”). W przypadku zamknięcia trasy przy normalnym układzie linii, większość kursów można było puścić po prostu przez Westerplatte oraz Lubicz. A gdyby brakło tam miejsca – skierować część linii normalnie tam kursujących przez tunel pod Lubomirskiego. Zamknięcie Grzegórzeckiej jest najbardziej dotkliwe właśnie dlatego, że Lubicz i Westerplatte są też wyłączone z ruchu.

ZIKiT sporo też ryzykuje. Obecnie zakłada się, że pod koniec sierpnia przywrócona zostanie relacja Lubicz – Westerplatte (jak linie „10”, „20”, „52”) dzięki czemu wraz z początkiem roku szkolnego utrudnienia będą znacznie mniejsze. Co jednak, jeśli dojdzie do opóźnień? Wtedy rozpoczniemy wrzesień z rozkopanym centrum i naprawdę sporymi utrudnieniami w przemieszczaniu się po mieście. A opóźnienia są zawsze możliwe, jako przykład wystarczy wziąć trwający wciąż remont ronda Kocmyrzowskiego, który na tę chwilę ma – wskutek nieprzewidzianych czynników – kilka miesięcy obsuwy. Trzeba też zrozumieć jak odbierają to ci pasażerowie, którzy zostali w mieście. Ich nie obchodzi, że część studentów wyjechała na wakacje i mniej ludzi korzysta z komunikacji. Tak samo nie interesuje ich, że jesienią są największe potoki pasażerskie. Widzą jedynie, że zamknięte zostały naraz dwie najważniejsze trasy łączące wschód z zachodem sieci i w efekcie naprawdę trudno się poruszać po mieście. Fora internetowe oraz portale społecznościowe są wręcz zasypane skargami i krytyką.

Rozumiem, że decyzja była dla urzędników trudna i akceptuję przesłanki, które zdecydowały o zamknięciu Grzegórzeckiej teraz. W mojej opinii jednak lepiej było utrzymać przejazd przez nią, przynajmniej do końca sierpnia i przywrócenia przejazdu w relacji Lubicz – Westerplatte.


Tyle w temacie terminu, a jak oceniam samą organizację komunikacji na czas zamknięcia Grzegórzeckiej? Niestety co najwyżej dostatecznie. Tu na kraboku często broniłem urzędników, tym razem jednak trudno zrozumieć mi ich decyzje. Urzędnicy nieraz zaznaczali, że chcą stawiać na częściej kursujące linie, nawet kosztem ich ilości. Teraz była ku temu świetna okazja – Lubicz zamknięta, Grzegórzecka tak samo, nieprzejezdne są również trasy do os. Piastów i Mistrzejowic. Tras jest mniej, do tego odcinki w centrum mają ograniczoną przepustowość – była to dobra szansa, by część linii zawiesić a w zamian resztę utrzymać z regularnymi, wysokimi częstotliwościami. Tymczasem miasto pokryła sieć rzadko kursujących tramwajów, a do tego wiele innych zostało pociętych. Czyli „mniej, za to rzadziej”. Dobrym przykładem jest Krowodrza Górka – z czterech linii zostawiono trzy, a każdą z nich pociętą („5” zawieszona, „3” dwa razy rzadziej w dni powszednie, „18” i „50” dwa razy rzadziej w szczycie). Albo Nowy Bieżanów – wielkie osiedle, do tego punkt przesiadkowy w Prokocimiu. Wprawdzie trasę tę pozostawiono z czterema tramwajami, jednak jeżdżą one przez większość czasu ledwie co 20 minut (wyjątek stanowi „13”, która przez kilka godzin rano i popołudniu kursuje co 10). Utrzymać koordynację między nimi nie sposób. I w efekcie np. w międzyszczycie do Rynku jadą „13” i „73”, obie co 20 minut, w takcie 6+14. Czyli: jak masz pecha, to poczekasz nawet kilkanaście minut. A mówimy o rejonie, który zwykł mieć dwie mocne linie do I obwodnicy, obie cały dzień co 10 minut („3” i „13”). Rozumiem, że „13” zwykła być okrajana na wakacje, jednak wtedy zostawiano w zamian mocną „3” do Rynku co 10 minut. Teraz „3” jedzie gdzie indziej (i rzadziej), a w zamian dano tylko „73” co 20 minut. Czemu „13” nie jedzie poza szczytem co 10? Mamy dwa duże remonty w centrum, kopiuj-wklej z zeszłych wakacji nie mogło zadziałać dobrze!

Kiepsko wyszło to też po drugiej stronie miasta, na wspomnianej wcześniej Krowodrzy. Rejon ten zwykł mieć dwie linie tramwajowe do Rynku („3”, „18”), dzięki czemu nawet w weekendy zapewnione było w miarę częste połączenie. Było to ważne szczególnie dla osób przesiadających się na pętli „Krowodrza Górka” z autobusów podmiejskich. Jeszcze parę dni temu końcówka ta wciąż miała dwie linie do I obwodnicy, „18” i tymczasowe „72”. Dodatkowo, „18” w soboty kursowała częściej – co 10 minut. Teraz „72” zostało stamtąd wyrzucone, a w zamian jeszcze… pocięto „18-tkę” w soboty. W efekcie w weekendy zamiast 6-9 kursów/h w kierunku Rynku, nagle zostały ledwie 3. Przesiadasz się na Krowodrzy Górce z autobusu i uciekła Ci „osiemnastka” przed nosem? Trudno, czekaj 20 minut. Albo jedź parę przystanków by jeszcze raz się przesiąść. To nic, że normalnie mógłbyś być w trochę ponad 10 minut w centrum, a teraz więcej spędzisz na przesiadkach. Akceptuję, że „72” trzeba było skierować gdzieś indziej. Lecz czemu w zamian nie wzmocniono „18-tki” tak by kursowała co 10 minut przez cały weekend, tylko jeszcze ją dodatkowo pocięto?

Jednak najbardziej oberwała wg mnie wschodnia część miasta. Rozumiem, że część kursów trzeba było ograniczyć, jednak zaproponowana oferta jest nieakceptowalna. Z całej Nowej Huty, Czyżyn czy al. Pokoju zostały ledwie dwie linie do I obwodnicy – „4” oraz „14”, łącznie 9 kursów/h (dla porównania, w roku szkolnym w szczycie jest… ok. 30). Ok, tunel tramwajowy pod Dworcem Głównym ma ograniczoną przepustowość, lecz wobec tego każda przejeżdżająca tam linia powinna być jak najlepiej wykorzystana. Tymczasem wspomniane powyżej „72” jedzie z Salwatora przez Długą, tunel (zajmując tam miejsce) by skończyć… w środku trasy, ledwie parę przystanków dalej – przy Wieczystej. Czemu ta linia nie została pociągnięta dalej, do Huty, choćby przez al. Solidarności? W Czyżynach ludzie w weekendy mają teraz ledwie trzy linie, dające 9 kursów/h („4”, „9”, „52”), choć w roku szkolnym zwykli mieć prawie dwa razy więcej (w soboty 18, w niedziele i święta 15/h). Przecież takie „72” kończące kawałek wcześniej to policzek dla mieszkańców Czyżyn i Huty, na zasadzie „patrzcie, mogliście i powinniście mieć ten tramwaj, ale my wolimy by kończył w połowie trasy i nie przydawał się nikomu z Was”. Dlaczego?

Im dalej w Hutę, tym gorzej. Wskutek remontu Grzegórzeckiej oraz ronda Kocmyrzowskiego, pasażerowie z Pleszowa zostali z tylko jedną, całodzienną „9-tką” co 20 minut + zastępczą „70-tką”, kursującą też co 20 minut jednak tylko w szczycie. Pikanterii dodaje fakt, że linie te po kilku przystankach się rozjeżdżają, a „70” jest obecnie jedynym połączeniem między Kopcem Wandy a Kombinatem. Ja rozumiem, że trasa ta nie generuje jakichś olbrzymich potoków, jednak zostawianie czynnego, działającego torowiska z kursami tylko przez parę godzin, a do tego odcinanie Pleszowa od Kombinatu i al. Solidarności przez większość tygodnia, jest nie fair. Co urzędnicy powiedzą mieszkańcom terenów zapleszowskich, którzy potrzebują dostać się pod Kombinat albo na al. Solidarności? „Jedźcie do Pleszowa, tam przesiadajcie się na linię 9 kursującą co zawrotne 20 minut, potem do Placu Centralnego, tam przechodźcie cały węzeł i po raz drugi się przesiadajcie na 4 albo 22 w kierunku Ujastka. A to wszystko dlatego, że woleliśmy by czynne torowisko stało przez większą część czasu nieużywane…”? Sprawa zresztą rozchodzi się nie tylko o Pleszów, lecz i dojazd do Kopca Wandy. Najbliżej jego zatrzymuje się właśnie „70-tka”, lecz ta nie kursuje w weekendy! „9” przy bezpośrednio przy Kopcu Wandy nie staje, a dojście z przystanku „Bardosa” zdecydowanie dogodne nie jest. Drodzy urzędnicy, jak mam w słoneczny, wolny od pracy dzień dojechać do Kopca Wandy komunikacją miejską?

Kolejne pytanie – czemu Pleszów dostał tak słabe połączenie ze ścisłym centrum? „9” jedzie ledwie do ronda Mogilskiego, a potem odbija na południe miasta. „70” jeździ niby na Lubicz czy na Rakowicką (skąd jest znacznie bliżej) lecz kursuje tylko w szczycie. Tym samym cały odcinek Ptaszyckiego – Igołomska – Pleszów stracił dogodny, całotygodniowy dojazd do I obwodnicy czy Dworca Głównego. A tymczasem pamiętajmy, przy Wieczystej w połowie trasy kończy bieg „72”, które obsługuje te punkty. Nawet w 2005, podczas poprzedniego zamknięcia skrzyżowania pod Dworcem, dało się skierować linię „15” z Pleszowa do Cmentarza Rakowickiego. A teraz – tylko rondo Mogilskie. Chcesz jechać na Rynek? To przesiadaj się jeszcze raz, albo idź na piechotę. Czemu „72” nie pojechało do Pleszowa, obsługiwane wagonami GT8S? Te jak najbardziej mają wjazd do tunelu, czego dowodem jest choćby to zdjęcie zrobione kilka lat temu (wtedy przez cały weekend linia „19”, obsługiwana pojazdami GT8S, kursowała przez tunel). Skoro dało się przez dwa dni, to dałoby się też przez dwa miesiące. A jeśli naprawdę naprawdę się nie dało, to trzeba było uczynić linię „70” całotygodniową. A nie zostawiać pasażerów bez połączenia!

Rozkład linii „70”.

Nie rozumiem też układu linii z okolic Płaszowa. Trasa przez tunel jest bardzo zapchana, i – wobec ograniczonej przepustowości – lepiej było zostawić tam miejsce na choćby więcej linii z Nowej Huty. Płaszów jest z kolei tak położony, że – przy zamkniętej Grzegórzeckiej i Lubicz – najlepszym i najdogodniejszym dojazdem do Rynku jest trasa przez estakadę, Wielicką i Starowiślną. Tymczasem jak zorganizowali to urzędnicy? „71”, jadące z Płaszowa przez estakadę, nie dojeżdża do Rynku tylko odbija przystanek wcześniej, przy „Starowiślnej” i jedzie na Kapelankę. Za to bezpośredni dojazd do Rynku niby zapewnia „20”, tyle że ta jedzie naokoło przez tunel, Dworzec Towarowy i Długą. Czemu zmuszono pasażerów do takiej jazdy naokoło, dodatkowo zapychając trasę w tunelu? Połączenie rejonów Płaszowa z Podgórzem realizują teraz „22” i „52”, naprawdę to „71” nie było tutaj tak istotne. Czemu nie skierowano „20” szybką trasą do Rynku przez estakadę, w zamian z Płaszowa do ronda Mogilskiego kierując inną (np. tymczasową) linię?

Dojazd z Płaszowa do Rynku: najszybszy możliwy (kolor granatowy) oraz zaproponowany przez urzędników (kolor czerwony).

I jeszcze wracając do tematu wielu rzadko kursujących linii. Wskutek remontów „1” (Wzgórza Krzesławickie – Cmentarz Rakowicki) pokrywa się teraz na prawie całej trasie z „14-tką” (Wzgórza Krzesławickie – Bronowice). Obie jeżdżą oczywiście co 20 minut i mimo że urzędnicy starali się utrzymać między nimi jak najlepszą synchronizację, nie zawsze się to udało. W weekendy z ronda Mogilskiego w kier. Huty jest takt 7+13 minut który, mimo że nie najgorszy, nie równa się idealnemu 10-minutowemu. A rano w sobotę pierwsze kursy jadą w odstępie 6 minut, a potem 20 przerwy. Pomijając kwestię obsługi Cmentarza Rakowickiego (tę mogłaby przejąć np. całotygodniowa „70-tka”), czy naprawdę, na czas remontów, nie można było połączyć „1” i „14” w jedną, mocną linię (kursującą cały tydzień co 10 minut), jadącą ze Wzgórz przez al. Pokoju, tunel, Długą do I obwodnicy?


Mam wrażenie, że komunikacja miejska stanęła w czasie remontu Grzegórzeckiej na głowie. Czynne odcinki zostają z obsługą tylko przez parę godzin („70”, Kopiec Wandy). Z powodu braku miejsca trzeba było wyrzucić kilka linii, w wielu rejonach da się odczuć cięcia, lecz jednocześnie pozwala się by inne linie marnowały swój potencjał kończąc w połowie trasy („72”, Wieczysta). Na północy zabrano tramwaj, a jeszcze w zamian pocięto inne („3”, „18” i „72”, Krowodrza). Nie ma miejsca w tunelu na więcej linii z Huty do I obwodnicy, ale jednocześnie starczyło go by wozić mieszkańców Płaszowa naokoło. Przyznam, że po prostu nie rozumiem, co się stało. Obecna ekipa ZIKiT potrafiła przez ostatni rok mieć co najmniej kilka świetnych pomysłów (choćby zmiany z października czy te wprowadzone niedawno, pod koniec czerwca). Teraz jednak zaproponowana organizacja remontowa zwyczajnie nie działa i wg mnie jest jedną z najgorszych, a może i najgorszą, na przestrzeni ostatnich lat. ZIKiT, co się stało?

Jacek Mosakowski

Reklamy

, , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

  1. #1 by kasia on Lipiec 21, 2017 - 2:39 pm

    a do tego wszystko sie spoznia wiec przesiadek nie da sie nawet planowac. kazdy dzien to loteria czy bede jechac 50 min czy 90??? powinny byc dodatkowe autobusy na tych trasach tory zamkniete ale ulice przejezdne… ale nawet te autobusy co byly jada „wakacyjnie” czyli ch* wie jak.

  2. #2 by tramwajarz on Lipiec 23, 2017 - 1:53 pm

    Korzystanie z komunikacji ZIKIT tylko w desperacji.
    Rozkłady jazdy nadają się do kosza.
    Majchrowski & koalicja SLD-PO-PSL ostro pracują na zwiększający się poziom wkurzenia Krakowian na nich.
    Nawet najnowsze autobusy z silnikiem EURO 1000 nie powstrzymają odpływu pasażerów i demontażu linii autobusowych i tramwajowych.

  3. #3 by Przemysław z Mistrzejowic on Lipiec 23, 2017 - 3:20 pm

    Długaśny elaborat, który można skrócić do jednego zdania złożonego z szesnastu słów:
    Za spowodowanie lub pozwolenie na robienie trzech dużych remontów jednocześnie należy się dyscyplinarne zwolnienie z pracy.
    To w ramach “kary indywidualnej” – czerwona kartka.
    W ramach “kary drużynowej” – KM powinna być za darmo w czasie remontu, oraz dodatkowo przez kilka miesięcy w ramach przeprosin. Najlepiej miesiąc za darmo od każdego tygodnia paraliżu.
    Uważam, że jedynie tak surowe sankcje mogą zapobiec powtarzaniu się takich sytuacji, jaką mamy obecnie.
    Pozdrawiam.

  4. #4 by eeeee on Lipiec 26, 2017 - 12:10 pm

    wszystko ok, ale na kopiec Wandy mozna podejsc – to nie szkola, miesce pracy czy urzad. idziemy tam rekreacyjnie, wiec jesli ruszymy swoje cztery litery to wyjdzie nam to tylko na lepsze 😉

  5. #5 by Konik Krakusek on Sierpień 4, 2017 - 1:48 pm

    Przypomnę, że nie byłoby aż takiego paraliżu, gdyby przetarg na Basztową był w terminie, wtedy prace rozpoczęłyby się wcześniej, w IV i skończyłyby się przed połową lipca – no chyba, że wdrożono by tempo z Kocmyrzowskiego – wtedy pół roku opóźnienia i zima w wykopkach na Basztowej…
    I jeszcze jedno, przy tak dużej przebudowie skrzyżowania „przy Dworcu”, naprawdę nie dało się zrobić relacji Lubicz – Pawia? Nie często, ale jednak jest potrzebna w przypadku zablokowania tunelu.

    • #6 by kaszmir on Sierpień 5, 2017 - 8:48 am

      Słuszna uwaga – od niedawna Miasto stara się przy remontach uwzględniać wszystkie, nawet niszowe relacje. Dobrym przykładem jest wyjazd z pętli Wieczysta (dobudowano skręt w kier. Huty) czy rondo Czyżyńskie (zrobiono wszystkie relacje skrętne). Przy Dworcu Głównym chyba jednak zostanie bez zmian niestety.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: