Torowisko do Pleszowa doczeka się remontu w całości

Świat się kończy! W tym tygodniu ZIKiT potwierdził na swoim profilu facebook, że w ramach rozpoczętego już remontu na Igołomskiej przebudowane zostanie całe torowisko między Kopcem Wandy a Pleszowem, a nie – jak wcześniej planowano – jedynie jego krótkie fragmenty. Wiadomość ta w pierwszej chwili może wydawać się błaha – ot, kolejny remont – jednak oznacza ona istną rewolucję, tak w podejściu urzędników do wschodnich rejonów miasta jak i w komforcie podróżowania pasażerów.

Wiedeńczyk na linii „10” odpoczywający na pętli w Pleszowie.

Jeszcze do niedawna wszystko wskazywało na to, że mieszkańcy Pleszowa próżno czekają na jakiekolwiek zmiany na lepsze. Przez wiele lat, mimo fatalnego i w dodatku wciąż pogarszającego się stanu torów, trasa ta była pozostawiona sama sobie i można było myśleć, że Miasto tylko czeka, aż torowisko się samo rozpadnie i będzie można stąd wyrzucić tramwaje na zawsze. Pojazdy wlekły się tam miejscami z prędkością 30 km/h, a MPK w obawie o stan wagonów wysyłało tam tylko najstarszy tabor. Dochodziło nawet do jawnych absurdów, tak jak podczas budowy nowego odcinka S7 i przebudowy Igołomskiej gdy urzędnicy stwierdzili, że zamkną trasę do Pleszowa i nawet miejscami ją wyremontują, lecz tylko tam gdzie muszą to zrobić bo tory kolidują z nową drogą albo leżą na przejeździe wzdłuż ulicy. Czyli: „zamykamy odcinek i nie będą jeździć tramwaje, lecz i tak remontujemy tylko mały fragment choć wiemy że w każdej chwili torowisko może się rozsypać”. O kant rozbić takie odnowienie, bo po przywróceniu ruchu pasażerowie i tak dalej musieliby się męczyć w starych wideńczykach i akwariach.

Archiwalne zdjęcie tablicy, która jeszcze do niedawna wisiała na pętli w Pleszowie. Jej stan oraz użyta czcionka dobrze oddawały jak bardzo czas się zatrzymał w tym rejonie miasta, przynajmniej jeśli chodzi o komunikację tramwajową.

Pierwszym powiewem nowego było zamknięcie pętli do Pleszowa wiosną 2017 i w zamian postawienie na końcu przejazdówki do nawracania (swoją drogą pętla też poszła do remontu tylko dlatego, że trzeba było przesunąć tory…). Przejazdówka ta wymusiła skierowanie w ten rejon wyłącznie tramwajów dwukierunkowych, których MPK posiada dwa typy: wysokopodłogowe GT8S oraz niskowejściowe N8S-NF. Sęk w tym, że GT8S stacjonują w Zajezdni Podgórze która znajduje się na drugim końcu miasta, podczas gdy pobliska Zajezdnia Nowa Huta posiada jedynie stojące wyżej w hierarchii N8S. Chęć oszczędzenia na wyjazdach przez miasto najwyraźniej wygrała i na część kursów przewoźnik skierował wspomniane niskowejściowce. I tak oto, chyba po raz pierwszy w historii, do Pleszowa liniowo dotarły tramwaje z niską podłogą. Złośliwi nawet twierdzili, że może by zostawić tę przejazdówkę na stałe, skoro jest to gwarant skierowania tu lepszych pojazdów. A jak sobie poradziły N8S? Paradoksalnie lepiej niż GT8S, które w tym czasie zaliczyły na zdezelowanym torowisku parę wykolejeń.

Wagon GT8S…

… i wagon N8S-NF.

Takie oszczędzanie i dokonywanie tylko szczątkowych remontów dziwiło nie tylko z powodu jawnego ignorowania potrzeb tutejszych pasażerów. W rejonie Pleszowa ma powstać głośny projekt „Nowa Huta Przyszłości” (NHP), zakładający stworzenie olbrzymiego kompleksu biurowego, technologicznego i gospodarczego. I choć od wielu lat jest on przekładany, zaliczając coraz większe opóźnienie, to wydaje się że powoli sprawy jednak zmierzają ku szczęśliwej realizacji. A trudno sobie wyobrazić NHP bez nowoczesnego, szybkiego tramwaju. Czyż zatem nie lepiej byłoby wyremontować tę trasę teraz, gdy i tak jest zamknięta, zamiast robić to ponownie za kilka lat?

Wychodzi na to, że urzędnicy również doszli do podobnych wniosków, czemu z pewnością pomogło zaangażowanie i walki lokalnej społeczności. W czwartek, 3 sierpnia, ZIKiT ogłosił, że wyremontuje jednak całą trasę. To istna rewolucja! Po pierwsze w mentalności, bo oto skończył się czas traktowania wschodnich krańców Krakowa tak, jakby w ogóle o nich zapomniano. Remont ten przyniesie też reformę w komforcie pasażerów którzy nie będą musieli już dłużej jeździć i huśtać się na boki po zdezelowanym torowisku. Zmiany może jednak odczuć znacznie większy rejon miasta, bo od lat zły stan torów do Pleszowa blokował wysłanie nowszych tramwajów na kilka tras, które przebiegały nie tylko przez Igołomską czy w ogóle Nową Hutę, lecz i inne części Krakowa. Przecież linie „10” (Łagiewniki – Pleszów) oraz „21” (Piastów – Pleszów), a także inne w czasie remontów, nie obsługiwały tylko tego krańca Huty, lecz wyjeżdżały do wielu innych dzielnic. I tak np. pasażerowie z Piastów jadący linią „21” do Huty też musieli cierpieć w starych wagonach.

Oczywiście w tej beczce jest łyżka dziegciu, bo by dojechać do Pleszowa, tramwaje muszą wcześniej pokonać ulice Ptaszyckiego albo Ujastek Mogilski, na których torowiska są również w kiepskim stanie. Teoretycznie więc, nawet po remoncie na Igołomskiej, MPK wciąż może się bronić przed puszczaniem nowszego taboru. W mojej opinii taki scenariusz wydaje się jednak mało prawdopodobny z dwóch powodów. Po pierwsze, presja społeczna i medialna będzie olbrzymia („przewoźnik nie chce puścić nowych tramwajów na nowe tory, więc po co był cały ten remont?”). Po drugie, stan trasy choćby na Ptaszyckiego jest mimo wszystko lepszy, o czym świadczy choćby to, że niskowejściowe wagony EU8N mają tam wjazd, podczas gdy do Pleszowa już nie mogły dojechać. A na nowy odcinek nie muszą od razu być kierowane bombardiery czy krakowiaki – nawet puszczenie wagonów N8S czy EU8N z częścią niskiej podłogi będzie w końcu oznaczać sporą zmianę na plus.

Wagon EU8N.

Bardziej niepokoi mnie fakt, że w rozmowie z lovekrakow rzecznik prasowy ZIKiT przyznał, że prace projektowe dopiero się rozpoczynają i drugi etap remontu trasy do Pleszowa powinien zacząć się w przyszłym roku. Odcinek ten został zamknięty w zeszły weekend,  czy to oznacza, że będzie on nieprzejezdny dla tramwajów bez przerwy aż do drugiej połowy 2018, a może i początku 2019? Dla pasażerów oznaczałoby to łącznie ponad rok, a może i nawet dwa lata niedogodności. Zapytałem urzędników jak to będzie i gdy tylko dostanę odpowiedź, dam znać. Liczę, że w międzyczasie jednak wagony jeszcze tu wrócą, dzięki czemu pasażerowie nie będą musieli przez cały ten okres byś skazani na dodatkowe przesiadki. Mam też taką nadzieję z lekko egoistycznych przesłanek bo – razem z torowiskiem do Walcowni – była to najbardziej klimatyczna trasa tramwajowa w Krakowie. Warto byłoby jeszcze choć raz, na pożegnanie, móc przejechać się nią w takim stanie, w jakim tkwiła ona przez ostatnie lata.

Jacek Mosakowski

Reklamy

, , , , , , , , , , ,

  1. #1 by tramwajarz on Sierpień 9, 2017 - 9:09 pm

    I jak to po remontach majchrowskich czas przejazdu po remoncie torowiska wydłuży się i wyrośnie las sygnalizacji z „pierwszeństwem” dla pojazdów z 1 pasażerem. Czy jeszcze będą ochotnicy na tramwaj po wybudowaniu autostrady pleszowskiej?

    Tramwaj międzymiastowy jednotorowy Pleszów – Niepołomice ożywiłby to połączenie;)

    • #2 by Konik Krakusek on Sierpień 11, 2017 - 2:23 pm

      Gdyby p. Kracik nie zezwolił na demontaż torowiska Niepołomice byy obsłużone przez SKA…

      • #3 by Anka on Sierpień 11, 2017 - 3:33 pm

        czy posiadasz/posiadacie informacje jaki byłby orientacyjny koszt odbudowy torów do Niepołomic? czy w ogóle taka opcja w chwili obecnej jest jeszcze możliwa gdyby do władzy doszli ludzie myślący pro-kolejowo?

  2. #4 by Andrzej Brolewski on Sierpień 18, 2017 - 7:28 am

    Tak to jest, że jak robią jakiś odcinek, to nie dość, że się ociągają, to jeszcze są wielkie utrudnienia…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: