Dziwne, nietypowe i zagadkowe rozkłady – cz. III

Oto trzecia i ostatnia część artykułu o dziwnych i nietypowych rozkładach. Dwie poprzednie dostępne są tutaj: #1, #2.


Linia „145” (do 2013, Borek Fałęcki – Golkowice); Linia „225” (do 2013, Borek Fałęcki – Świątniki Cmentarz)

Przyzwyczailiśmy się że w porach rzadszego kursowania – np. wieczorami albo w weekendy – sporo linii wykonuje kursy wariantowe mające na celu obsłużyć więcej rejonów. Ma to na celu optymalizację kosztów bo lepszy np. kurs raz na pół godziny do osiedla „A” który po drodze zahacza jeszcze wariantowo o osiedle „B”, niż osobne autobusy do każdego z nich, lecz tylko raz na godzinę. Do 2013 roku funkcjonowało jednak jeszcze inne, nietypowe rozwiązanie. Otóż pasażerowie ostatniego, wieczornego kursu „145” z Borku Fałęckiego byli proszeni by najpierw wsiąść w „225” a potem… dopiero przesiąść się na docelowe „145” w Swoszowicach. Wykorzystano fakt, że te dwie linie pokrywały się na odcinku kilku kilometrów, więc w ramach oszczędności „sto czterdziestka piątka” zaczynała dopiero w połowie trasy, czekając tam na przyjazd „dwieście dwudziestki piątki” z pasażerami z Borku. W rozkładach „145” było to oznaczone jako „Kurs wykonuje autobus linii 225; na przystanku: Swoszowice Sklep przesiadka na aut. linii 145 do Golkowic”. Pomysł chyba się jednak nie sprawdzał – zmuszanie pasażerów do dodatkowej przesiadki w Swoszowicach, po godz. 23, w sytuacji w której wielu z nich i tak już było co najmniej po jednej przesiadce – z tramwajów w Borku Fałęckim – nie było dla nich najdogodniejsze. Z rozwiązania tego zrezygnowano zatem w 2013, na początku po prostu wydłużając ten skrócony kurs „145” do pełnej trasy. Jednak zrobiono to dość niefortunnie, bo uruchomiono go dosłownie w odstępie jednej minuty od „225” więc autobusy od Borku Fałęckiego do Swoszowic jechały dosłownie zderzak w zderzak. Poprawiono to kilka lat później, likwidując, a właściwie wchłaniając ten kurs „145” w „225” które pojechało wieczorem wariantowo przez Golkowice. I tak chyba jest optymalnie.


Linia „134” (od 2017, Cracovia Stadion – ZOO); Linia „352” (od 2012, Aleja Przyjaźni – Kryspinów); Linia „427” (od 2015, Podgórze SKA – Bagry)

Kursy wykonywane tylko w dni słoneczne? Tak miała uruchomiona w wakacje 2012 przez ówczesnego wicedyrektora Saponia linia „352” (Aleja Przyjaźni – Olszanica – Kryspinów) która tak naprawdę była po prostu wariantowym przedłużeniem „152” (Aleja Przyjaźni – Cmentarz Olszanica). Zatem w pogodne soboty i święta wybrane kursy rano i popołudniu były kierowane do Kryspinowa, te pierwsze by zawieźć chętnych nad tamtejszy zalew, a te drugie by zabrać ich z powrotem do Krakowa. A jak w praktyce definiowano „słoneczny” dzień? Urzędnicy po prostu sprawdzali pogodę w dzień poprzedzający weekend (zazwyczaj piątek, choć i inne jeśli wypadało dodatkowe święto) i na tej podstawie decydowali, czy autobusy pojadą jako „352” (słoneczne) czy „152” (pochmurne). Decyzję tę wrzucano na stronę ZIKiT, była też możliwość zapytania telefonicznie dla osób nieużywających internetu.

Pomysł się zdecydowanie przyjął, a „352” cieszyło się olbrzymim zainteresowaniem. W takiej formie pozwalało też na racjonalizację kosztów – dzięki sprawdzaniu pogody unikano niepotrzebnych przejazdów na pusto w niepogodne dni gdy raczej mało kto był zainteresowany pojechaniem nad zalew. Rozwiązanie to przyjęło się na tyle, że od 2015 zdecydowano się na uruchamianie w wakacje kolejnych kursów działających na tej zasadzie. Tym razem chodziło jednak o faktycznie nową linię – „427” (Podgórze SKA – Bagry) – jadącą po wyprostowanym przebiegu bliźniaczego „127” (Podgórze SKA – Bagry). „Czterysetka” kursuje tylko w słoneczne soboty i święta, jednak w przeciwieństwie do „352”, w niepogodne dni nie ma żadnego zastępstwa, nawet na skróconej trasie – wtedy po prostu autobusy w ogóle nie wyjeżdżają na miasto.

Sprawę pociągnięto dalej i w 2017 do grona autobusów ze „słonecznymi” kursami dołączyło jeszcze „134”. Ta linia sama w sobie jest interesującym przypadkiem, bo ze względu na obsługę ZOO kursuje częściej w weekendy niż w dni powszednie, a do tego – w przeciwieństwie do reszty komunikacji miejskiej – na wakacje nie jest cięta, a wręcz wzmacniana, w soboty i święta pojawiając się nawet co 10 minut. Do 2017 jednak rezultat był taki, że o ile w dni pogodne autobusy cieszyły się sporym zainteresowaniem, nieraz wręcz ponad możliwości 12-metrowych wozów, tak w pochmurne jeździły zwyczajnie puste. Zdecydowano się zatem zastosować rozwiązanie podobne do „352” i „427” i obecnie w ciepłych miesiącach co drugi kurs weekendowy wykonywany jest tylko przy dobrej pogodzie.

Wakacyjny rozkład „134” jeszcze sprzed wprowadzenia „słonecznych” kursów.


Linie jednokierunkowe (cały czas, całe miasto)

Dla części osób może to być oczywiste, część się jednak wciąż zastanawia. Jak to jest, że linie takie jak „405” (Dworzec Główny Zachód – Cmentarz Batowice), „469” (Górka Narodowa – Piaski Wielkie), „478” (Mistrzejowice – Skotniki Szkoła) czy „484” (Prądnik Czerwony – Swoszowice Poczta) jeżdżą tylko w jedną stronę? Rozwiązanie zagadki jest stosunkowo proste – są to tak naprawdę kursy wariantowe linii bazowych (odpowiednio: „105”, „169”, „178” i „184”) którym dla przejrzystości nadano osobne numery, tak by ludziom się nie myliło, a także by nie ryzykować że np. spóźniony przez korki wariant „178” do Skotnik przyjedzie o czasie kursu bazowego i ludzie chcący dostać się np. do Pod Fortem wsiądą myśląc, że jadą właściwą linią, dopiero na koniec orientując się, że pojechali w innym kierunku.

No dobrze, a co w drugą stronę? Powyższe warianty dublują się z bazowymi na przeważającej większości trasy. Np. „178” i „478”, na ok. 30 przystanków, różnią się tylko końcowymi pięcioma-sześcioma. W drodze powrotnej pasażerom z większości trasy nie robi zatem różnicy czy pojadą pierwszą, czy drugą linią. Zdecydowano więc że, aby nie komplikować im niepotrzebnie życia, obie będą wracać jako „178”. Co drugi kurs zatem zaczyna w Skotnikach, co drugi na Pod Fortem, oba pod tym samym numerem. Pierwsze parę kilometrów jadą osobno a potem spotykają się na Kobierzyńskiej i całą resztę trasy do Mistrzejowic jadą już tak samo. Dzięki temu, na większości trasy unikamy niepotrzebnego mnożenia rozkładów i tabliczek, w szczególności pasażerowie mają do sprawdzenia tylko jeden rozkład zamiast dwóch. Podobnie działa to na innych „czterysetkach”.

Osobiście żałuję, że więcej linii nie działa na podobnej zasadzie, w szczególności „424” i „482” (obie przez jakiś czas był jednokierunkowe, jednak z tego niestety zrezygnowano), czy choćby „429”. Zawsze to uproszczenie życia i mniej kartek do sprawdzenia gdy czeka się na przystanku.

Przy okazji warto też wspomnieć o przypadku specjalnym: „151” (Judyma Szkoła – Borek Fałęcki) i „451” (Borek Fałęcki – Judyma Szkoła), obu jednokierunkowych. Wszystkie kursy w stronę Borku jadą jako „151”, wszystkie powrotne jako „451”. Wynika to prawdopodobnie z tego, że w rejonach Pod Fortem autobusy wykonują wjazd kieszeniowy, tzn. jadą w stronę wspomnianego osiedla a potem wracają tą samą trasą, po drodze obsługując te same przystanki. Aby uniknąć zatem nieporozumień i sytuacji w których ktoś czekający na „151” w kier. Borku przez przypadek wsiadł do „151” w kier. Judyma, rozdzielono im numery.


Linia „168” (do 2017, Krowodrza Górka – Radzikowskiego Osiedle)

Przypadek podpadający pod brak synchronizacji z samą sobą, choć tu był ku temu uzasadniony powód. „168” (Radzikowskiego Osiedle – Azory – Krowodrza Górka) w porannym szczycie wykonywało 6 kursów/h, lecz nie w równych odstępach co 10 tylko na przemian co 6 i co 14 minut. Skąd takie ułożenie? Wcześniej, przed wzmocniami, „168” jeździło tylko co 20. Dołożono jednak kursy by odciążyć autobusy między Azorami a Krowodrzą Górką. Na tym odcinku kursowało jeszcze „138” więc zdecydowano się wzmocnić „168” tak, by obie linie były wzajemnie skoordynowane. Ułożono to tak że „sto trzydziestka ósemka” wpadała po prostu w środek wspomnianych 14-minutowych dziur w rozkładzie „sto sześćdziesiątki ósemki”, dzięki czemu od Azorów autobusy jeździły już średnio co 6-7 minut. Przykładowo, z następującymi odjazdami po godz. 7: 02, 10, 16, 22, 30, 36, 42, 50, 57 (kolorami zaznaczyłem „138” i „168”). Wprawdzie oznaczało to, że na końcowym odcinku w rejonach Radzikowskiego, gdzie zostawało już tylko „168”, pojazdy pojawiały się właśnie w dziwnym takcie na przemian co 6 i 14 minut jednak uznano że i tak lepszy taki rozkład niż tak jak było wcześniej czyli tylko co 20 minut. Sprawa zakończyła się w 2017, gdy do Radzikowskiego uruchomiono nową linię „140”, a „168” zostało skierowane do Chełmońskiego Pętli.


I to na razie koniec przeglądu nietypowych rozkładów. Przebrnęliśmy przez całkiem spory kawałek historii krakowskiej komunikacji miejskiej. Może życie napisze jeszcze nowe scenariusze i kiedyś, w przyszłości, powstanie nowa wersja artykułu – kto wie? 😉

Jacek Mosakowski

Reklamy

, , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

  1. #1 by Wojciech on Listopad 10, 2018 - 11:28 am

    Ja troszkę uzupełnię:
    1) Linia „127” w roku szkolnym jeździ cały tydzień, w wakacje – tylko w dni powszednie. Linia „427” natomiast jeździ tylko w wakacyjne weekendy, ale tylko te z dobrą pogodą. Pasażerowie mieszkający na ulicy Motylej zatem w lipcowe i sierpniowe weekendy są uzależnieni od pogody – jak jest słońce, to mogą jechać autobusem, ale jak leje – czeka ich weekend pieszego pasażera. Moim zdaniem kwalifikuje się to do zmiany.
    2) Dojazd do Cmentarza Batowice: Od 10 lat mamy linię „405” która dojeżdża do Cmentarza, ale stamtąd już wraca jako „105”. Niby nic dziwnego, ale takie same warianty wykonują „128” i „142”, które nie są oznaczone jako „428” i „442”. Forumowicze PKK argumentują, że autobusy nie mają tylnych wyświetlaczy pokazujących również kierunek, więc de facto musi on być sygnalizowany numerem – a jak ktoś dobiega do autobusu i wsiada tylnymi drzwiami, to tego kierunku nie widzi. Co ciekawe, w przypadku „128” i „142” już takiej potrzeby nie widzą 😀 Dla mnie to kolejna… nazwijmy to osobowość, która powinna być skorygowana: albo zlikwidować „405”, albo utworzyć „428” i „442”.

    • #2 by kaszmir on Listopad 13, 2018 - 9:36 am

      Co do „127”, na szczęście rejon Motyla ma kilkaset metrów do tramwaju. Nie jest więc tak że wobec braku „127/427” są oni totalnie odcięci od komunikacji miejskiej, choć oczywiście nie jest to też idealne rozwiązanie.

      Jeśli chodzi „405” to trzeba brać pod uwagę nie tylko o trasę lecz i korki oraz częstotliwość linii. „105/405” utyka w korkach i dawniej, gdy jeszcze „405” jeździło jako wariant „105”, zapewne zdarzały się sytuacje gdy na przystanek podjeżdżało „105” co Prądnika Czerwonego (spóźnione o 10 minut) podczas gdy miało już jechać „105” do Cmentarza Batowice. Ludzie nie wiedzieli, wsiadali, kasowali bilety a potem na Prądniku Czerwonym były spięcia czemu to nie ten kurs i czemu skończył przystanek za wcześnie. Dlatego je rozdzielono.

      „142” ma warianty tylko w weekendy i to przy częstotliwości co pół godziny, zresztą wtedy od 10 do 18 wszystkie kursy są wydłużone. Nie ma zatem ryzyka że dojdzie do sytuacji takiej jak ze „105/405”. Myślę, że podobnie ze „128” – tu w porywach linia ma częstotliwość co 20 minut (szczyt), w pozostałych 30-40. Też szansa, że kursy się zazębią jest znacznie mniejsza niż dla „105/405”.

      • #3 by Konik Krakusek on Listopad 21, 2018 - 3:14 pm

        Dla niektórych brak 127 w niesłoneczne łykendy to uziemienie w domu… niestety, nie dla każdego kilkaset metrów do tramwaju jest łatwym do przejścia spacerkiem.

      • #4 by kaszmir on Listopad 22, 2018 - 9:58 am

        Hm, dla tych osób zawsze pozostaje jeszcze Tele-bus.

        Poza tym kilkaset metrów to naprawdę niedużo… przy projektowaniu przystanków zakłada się zwykle odległości między nimi koło 600-700 metrów. Jak mierzyłem, to nawet na samym rondzie Mogilskim czasem w ramach przesiadki trzeba pokonać 400 metrów.

        Rozumiem, że dla niektórych przejście kilkaset metrów jest problematyczne, jednak gdyby iść tym tropem to w całym mieście przystanki powinny być dwa razy gęściej bo zawsze ktoś może mieć te kilkaset metrów. Mimo wszystko Motyla w większość weekendów wakacyjnych ma „427”, a w te niepogodne – dla sporej części osób jest niedaleko do tramwaju, reszta może zamówić Tele-busa. Sam tam mieszkając raczej chodziłbym do tramwaju zamiast polegać na kursującym raz na godzinę „127”.

  2. #5 by Sportsshop on Listopad 14, 2018 - 1:51 pm

    Bardzo ciekawe !

  3. #6 by Puzzle4u on Listopad 16, 2018 - 2:36 pm

    Ciekawe ciekawe ! 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: