Co Kraków robi transportowo źle – część 2

Dziś druga część artykułu dotyczącego spraw w których Kraków jest komunikacyjnie mocno do tyłu.


Informacja pasażerska

Krakowskie MPK nie radzi sobie z systemem informacji pasażerskiej (SIP) i to jest niestety fakt. Idealnie podejście do sprawy ilustrują listy przystanków które przewijały się w co starszych wozach na wewnętrznej tablicy elektronicznej (tuż za kabiną kierowcy po lewej). Co MPK zwykło robić przy każdej zmianie nazwy jakiegoś przystanku? Zamiast poprawić nazwę na liście, po prostu usuwało ten przystanek. W efekcie podawało nie tyle niedokładną, co jawnie błędną informację, że np. po przystanku „Rondo Młyńskie” następnym było „Rondo Barei”. Tymczasem w rzeczywistości pomiędzy nimi leżało jeszcze „Miechowity” które w rozpisce było w ogóle pomijane! A takich przykładów były dziesiątki. Niestety Przewoźnik nie rozumie tutaj, że podawanie połowicznie prawdziwej informacji pasażerskiej to dezinformowanie – pasażer który miał wysiąść na rondzie Barei, a z powodu niepoprawnej listy na wyświetlaczu wysiadł na „Miechowity”, raczej wyrozumiały nie będzie.

Problemów jest zresztą więcej, choćby z programowaniem przednich wyświetlaczy przez MPK, gdzie często relatywnie krótkie napisy – np. „Rżąka” – są napisane wręcz mikroskopijną czcionką utrudniająca czytanie, mimo że zostaje mnóstwo wolnego miejsca. I odwrotnie, napisy dłuższe, jednak takie które wciąż zmieściłyby się w jednej linijce – np. „Prądnik Biały” – często są rozdzielane na dwie linijki, znów mikroskopijnej wielkości. Tymczasem drugi przewoźnik – Mobilis – pokazuje jak to powinno działać, stanowiąc wręcz wzór co do programowania wyświetlaczy. Poniżej przykład dla „502” – „Plac Centralny im. R. Reagana”, mimo że dłuższy, dzięki sprytnemu zaprogramowaniu jest znacznie czytelniejszy niż często znacznie krótsze końcówki u MPK. Z prawej zmieścił się nawet znak objazdu, niestosowany przez Miejskiego Przewoźnika. Da się? Da!

Informacja pasażerska – tu Mobilis pokazuje jak to powinno wyglądać. MPK Kraków w tym temacie niestety wciąż jest mocno do tyłu.

Informacja pasażerska w Krakowie – oraz wszelkie komunikowanie informacji pasażerowi – to jednak temat rzeka. Jesteśmy do tyłu praktycznie ze wszystkim. Tablice przystankowe wciąż dostępne są tylko dla tramwajów, mimo że na świecie już dawno standardem jest montowanie analogicznych również dla autobusów – zresztą to autobusy są bardziej narażone na spóźnienia i to ich rzeczywiste odjazdy powinny być podawane w pierwszej kolejności. Wciąż są też problemy z Google Transit w Krakowie – działa tylko dla autobusów, podczas gdy informacja o tramwajach w ogóle nie jest dodana – co prowadzi do podawania nieraz wręcz absurdalnych podpowiedzi tras (i w konsekwencji – znów dezinformacji). Inny przypadek warty wzmianki to pokazywanie pozycji pojazdów na żywo – od blisko dwóch lat działa śledzenie tramwajów, jednak… nie wszystkie tramwaje mają nadajniki bo szkoda było pieniędzy na ich zakup. Jeszcze gorzej jest z autobusami, gdzie jedynie ok. połowa ma nadajniki. W efekcie spora część się w systemie w ogóle nie wyświetla, a pasażerowie czekający na przystanku mogą tylko zgadywać czy pojazd jedzie (tylko nie ma go w systemie) czy jednak wypadł z kursu.


Na pół gwizdka

To spory problem całej krakowskiej komunikacji miejskiej – robienie wszystkiego na pół gwizdka, często po kosztach. Dobrym przykładem jest wspomniany wcześniej tunel tramwajowy – normalnie takie obiekty służą przyspieszeniu komunikacji szynowej. W Krakowie budowano go przez ponad 30 lat, pochłonął miliony złotych a na koniec… zdecydowano się przyoszczędzić na systemie samoczynnego hamowania i w efekcie tramwaje jadą wolniej niż na powierzchni. A takich bubli jest mnóstwo. W 2012 oddano do użytku pętlę tramwajową „Czerwone Maki”, jednak – zapewne by oszczędzić – zaprojektowano ją jako zbyt małą (w szczególności: ze zbyt małą liczbą torów) w stosunku do prognozowanych potrzeb, co zresztą strona społeczna, razem z ekspertami, zgłaszała jeszcze zanim pętla powstała. W efekcie już dziś w godzinach szczytu końcówka ta nie wyrabia. Rezultat tego jest oczywisty: tramwaje się zajeżdżają i blokują, przez co potęgują się opóźnienia. Druga sprawa to to, że zasadniczo nie ma możliwości puszczenia większej liczby kursów tamże nawet gdy zajdzie taka potrzeba.

Kolejne przykłady? Pod koniec 2017 na linię „130” wróciły autobusy przegubowe. Jednak… tylko na pięć z siedmiu pojazdów. Czemu? Pozostałe dwa wskutek łączeń między liniami wykonują „gościnnie” przejazdy również na liniach aglomeracyjnych i przewoźnikowi było bardzo nie w smak kierowanie przegubowców na aglomerację, albo zamiany łączeń. W efekcie na „130” trwa obecnie loteria: może trafisz na długi pojazd i będziesz podróżować w miarę komfortowo, a może na krótki i pojedziesz w olbrzymim ścisku. Połowicznie działa też Google Transit w Krakowie czy śledzenie pojazdów na żywo, o czym wspomniałem w poprzedniej części.

I to jest właśnie robienie na pół gwizdka – wydawanie często sporych pieniędzy na uruchomienie albo wdrożenie systemu, jednocześnie jednak – wskutek czy to kwestii finansowych, czy innych – doprowadzanie go tylko do połowy funkcjonalności.


Tajemnica

Tajemnica to nasza krakowska specjalność. Wygląd nowych tramwajów z przetargu jest owiany tajemnicą aż do oficjalnej zapowiedzi (która najlepiej żeby miała miejsce w czasie kampanii wyborczej). Gdy na zajezdnię przyjadą nowe pojazdy, jakikolwiek przeciek zdjęcia przed uroczystą prezentacją jest traktowany jak zdrada Stanu. Zmiany w trasach linii, nawet te iście rewolucyjne i dotyczące sporej części miasta? Zwykle pasażerowie dowiedzą się na parę dni przed. Absolutną skrajnością w tym temacie jest uruchomienie linii „169” w 2014 roku – była prezentacja z pompą, były przemówienia, a tymczasem… rozkłady w Internecie i na przystankach pojawiły się dopiero po wyjechaniu autobusów na ulice (!) Przed pierwszymi kursami nie było w ogóle możliwości sprawdzenia o której pojedzie linia! Na szczęście był to pojedynczy przypadek i taka sytuacja się nie powtórzyła, niestety jednak pokazuje do jakich absurdów dochodzi w Grodzie Kraka.

O tak, tajemnica to nasza krakowska specjalność.


MPK które nie rozumie swojej roli

Dawniej MPK odpowiadało i za organizację komunikacji miejskiej – częstotliwości linii, trasy, rozkłady – i za przewożenie pasażerów. W połowie 2006 jednak rola Organizatora oraz Przewoźników została rozdzielona – tę pierwszą dostał nowo utworzony Zarząd Dróg i Transport (obecnie Zarząd Transportu Publicznego), a za tę drugą było odpowiedzialne właśnie MPK, od 2008 razem z prywatnym przedsiębiorstwem Mobilis. Taki układ jest wzorowany na setkach miast zarówno za granicą, jak i w Polsce i pozwala na optymalizację kosztów czy unikanie sytuacji w której jakiś przewoźnik ustala rozkłady i trasy pod siebie. Dla MPK jednak była to degradacja której wydaje się do dziś nie być w stanie zaakceptować. W efekcie MPK wciąż próbuje pokazać, że ono tu rządzi, co ujawnia się choćby w lekceważeniu niektórych zaleceń ZTP. Chyba najlepszy przykład to ignorowanie księgi malowania pojazdów, która mówi jak powinny wyglądać krakowskie autobusy i tramwaje. Media swojego czasu zwracały nawet uwagę, że choćby wnętrze Krakowiaków (np. tapicerka na fotelach) jest z nią niezgodne mimo, że pojazdy przyszły już w czasie obowiązywania zapisów. Regularnie też ignorowane są ustalenia dotyczące malowania zewnętrznego starych tramwajów. Oczywiście, nie oczekuje się że MPK będzie teraz przemalowywać wszystkie pojazdy. Jednak jeśli jakiś starszy idzie do naprawy głównej, podczas której i tak będzie przebudowywany i przemalowywany, to potem powinien dostać nowe barwy. Tymczasem Przewoźnik regularnie to ignoruje i trzyma się swoich własnych schematów. Również nowe wagony, które przyjadą do Krakowa w 2020, będą pomalowane niezgodnie z księgą. Możemy dyskutować czy dane malowanie jest lepsze czy gorsze, jednak zadaniem przewoźnika nie jest decydowanie czy schemat wybrany przez Organizatora jest ładny czy brzydki. Zadaniem przewoźnika jest – jak sama nazwa wskazuje – przewożenie ludzi i dostosowywanie się do swoich obowiązków. Założeniem księgi malowania było ujednolicenie pojazdów krakowskiej komunikacji miejskiej, a tym samym łatwiejsze ich rozpoznawanie. Znów, nie jest to wymysł Grodu Kraka, taka unifikacja występuje w systemach transportowych praktycznie na całym świecie. Niestety MPK postanowiło, że wie lepiej i temat zignorowało.

Krakowski Przewoźnik lubi też wykorzystać wszelkie okazje by wbić Organizatorowi szpilkę. Tak było np. w sprawie automatów biletowych w pojazdach. Przypomnijmy, że w przetargu z 2013 na obsługę linii autobusowych (wygranym przez Mobilis) ówczesny ZIKiT pozwolił na montaż w autobusach automatów wyłącznie na kartę. Spotkało się to ze sporą krytyką część pasażerów. Tymczasem MPK chwilę później zamówiło pojazdy z automatami obsługującymi zarówno karty jak i bilon, i nie omieszkało się tym głośno chwalić, a nawet umieścić tej pozycji w ankiecie dotyczącej tego co najbardziej cenią pasażerowie w nowych pojazdach. Znów – może i ZIKiT dał plamy. Jednak to nie jest zadanie MPK by wypunktowywać takie rzeczy.


Polityka, polityka, polityka

I na koniec chyba najbardziej uderzający z punktów. Krakowską komunikacją miejską niestety rządzi polityka. Przejawia się to doskonale w okolicach wyborów samorządowych – wtedy w danym roku mamy wzmocnienia, uruchamianie nowych linii, na miejskich stronach znów wraca temat budowy metra i ogólnie wszystko się da, a zaraz po wyborach wracamy do szarej rzeczywistości gdzie wciąż tylko słyszymy, że nie ma pieniędzy na nowe kursy, że „niedasię” itd.

Politykę czuć jednak również w decyzjach dotyczących konkretnych tras. Tuż przed wyborami 2018 rozpoczęła się modernizacja trasy do Bronowic. I nie byłoby w tym nic niezwykłego, gdy nie to, że przy okazji wprowadzono bezpłatne przejazdy na bronowickich liniach zastępczych. Jak to jest że przy innych, tak wcześniejszych jak i późniejszych remontach, nie decydowano się na taki krok, nawet jeśli utrudnienia prowadziły do totalnego paraliżu i zakorkowania miasta? Jak to jest, że mieszkańcy Pleszowa, gdzie utrudnienia pokryły się czasowo z tymi w Bronowicach, jakoś nie otrzymali bezpłatnych przejazdów?

Modernizacja trasy do Bronowic zasłynęła też tym, że przed wyborami uruchomiono jeden z najbardziej bezsensownych tramwajów w historii Krakowa: „74” na trasie Bronowice – Bronowice Małe. Linia była totalnym pustakiem, a mimo to jeździła aż co 5 minut! Do tego liczyła jedynie trzy przystanki, była odcięta od reszty sieci a do jej uruchomienia z tego co wiem nieprzekonani byli nawet sami urzędnicy. Oczywiście linię niedługo po wyborach zlikwidowano, a że z powodu remontu była odcięta od reszty sieci, to wagony trzeba było przewieźć z powrotem na lawecie, co oczywiście też kosztowało.

Linia „74” stojąca na tymczasowym przystanku końcowym „Bronowice”.

A takich przykładów jest więcej. Przed wyborami 2010 uruchomiono busową linię „417” której istnienie z góry było zaplanowane jedynie na pół roku, ale wyborcy tego nie wiedzieli i myśleli, że zostaje na stałe. Z kolei dosłownie dzień przed głosowaniem w 2014 przedłużono „142” do Cmentarza Batowice – jednak tylko kursami weekendowymi. Wiele osób jednak pomyślało że zmiana dotyczy wszystkich odjazdów, a o tym że rzeczywistość jest inna dowiedzieli się dopiero w poniedziałek rano – oczywiście po wyborach. Nie sposób też nie wspomnieć o chyba najgłośniejszej sprawie, czyli powrocie „8” do Bronowic.

I niestety takich przykładów można mnożyć na pęczki. Tracimy na tym wszyscy – lud się nabiera że będzie lepiej, by się srogo zawieść chwilę później. Podważana jest kompetencja urzędników którzy muszą podpisywać się pod zmianami co do których sami nie są przekonani, a które „wymusiła sytuacja”. A za wszystko koniec końców i tak płacimy my, podatnicy, bo przecież nie ma nic za darmo i takie polityczne zmiany tras też swoje kosztują.


Epilog

Punkty wymienione w tym i poprzednim artykule na pewno są jedynie częścią rzeczy do poruszenia, i Czytelnicy niewątpliwie będą w stanie uzupełnić listę o własne pozycje. Tak jak wspomniałem na początku – jest wiele rzeczy za które można krakowski transport zbiorowy chwalić. Niestety jednak jest też sporo, które zwyczajnie nie działają albo w których jesteśmy w tyle za większością innych miast. Celem tego tekstu było ich naświetlenie i zwrócenie na nie uwagi. Kto wie, może jest to pierwszy krok by coś zmieniło się na lepsze?

Jacek Mosakowski

Reklamy

, , , , , , ,

  1. #1 by Zieleńczanin on Lipiec 3, 2019 - 11:04 am

    Przypominam że MPK nie przyjmuje wytycznych taborowych ZTP…
    Co do taboru, to zastanawiam się czemu NGT6 z 50 stoją po szczycie na Wieczystej. Czemu np. nie mogłyby wyjechać po szczycie na 5, a N8S z niej na np. 21?

  2. #2 by Pasażer on Lipiec 3, 2019 - 11:34 am

    Warto również zwrócić uwagę na działanie klimatyzacji czyli podejście przewoźników do komfortu pasażerów.

    W pojazdach Mobilisa – tu głównie wypowiem się o przegubowych mercedesach conecto klimatyzacja zawsze huczy aż miło. Wybiórczo zdarzały się kursy w których coś nie działało. W czasie upałów właśnie w tych pojazdach można było odetchnąć.

    W MPK – wystarczy przy 34 stopniach zrobić przesiadkę na przykład z lini 192 Mobilisa na 139 i zrozumie się różnice. PIEKARNIK, ale kierowca powie, że klimatyzacja działa zgodnie z regulaminem.
    Polecam też przejechać się koło zajezdni i zobaczyć jak 18 -metrowe Urbino z nowych zakupów stoją na zajezdni a po mieście zasuwają starsze modele.

    Podobnie ma się sytuacja z tramwajami o czym ostatnio było głośno.

    „Nie musisz płacić za klimatyzację w tramwajach jeżeli na linię wyślesz pojazdy które jej nie mają.”

    Mam wrażenie że gdyby MPK mogło to jeszcze dopłaciłoby przy przetargach na tramwaje i autobusy za pojazdy bez klimatyzacji w imię przyszłych oszczędności…

    Parodia.

  3. #4 by Greg on Lipiec 3, 2019 - 3:59 pm

    Wszystko trafione w punkt. Dodam tylko jeszcze jedną rzecz jaka mi się rzuciła w oczy.
    Chodzi na pewno o kulturę kierowców jak i samą pracę całego MPK. Jak nam wiadomo nie każda pętla autobusowa jest zadaszona oraz klimatyzowana. Co za tym idzie. Ludzie potrafią stać na takich przystankach i czekać do samego odjazdu. Aż szanowny kierowca łaskawie podjedzie na zatoczkę. Nie ważne – deszcz, mróz, śnieg czy nawet skwar jaki ostatnio nawiedził Kraków.
    Nie raz widziałem bądź wsiadałem do autobusu który albo podjeżdża na ostatnią chwilę chociaż znajduje się na pętli lub jest pozostawiony pozamykany na zatoczce, co za tym idzie temperatura często jest większa niż na zewnątrz w takiej nagrzanej puszcze. Następnie tacy kierowcy jak włącza klimatyzację to na całego – niech hula! A co! Co za tym idzie, ludzie chorują w lecie chociaż jest +30 stopni na zewnątrz (Fu*k logic).

    • #5 by Zieleńczanin on Lipiec 3, 2019 - 10:08 pm

      Kierowca musi obejrzeć autobus, dodatkowo na niektórych pętlach (np. Kombinat) autobus podjeżdża na przystanek tuż przed odjazdem – w innym przypadku zablokowałby inne linie.

    • #6 by pętla on Lipiec 3, 2019 - 10:25 pm

      Masz rację. Co pasażera obchodzi że elektronika itd. To zaprogramować lepiej. Kierowca może podstawić autobus i iść na przerwę.

      • #7 by Zieleńczanin on Lipiec 4, 2019 - 5:55 am

        Nie może odstawić autobusu – po prostu zablokowałby inne linie. A jeśli może to zrobić (np. na Krowodrzy Górce) to to robi.

  4. #8 by willy on Lipiec 3, 2019 - 5:45 pm

    Greg :Nie znam się a się wypowiem.
    Jak kierowca ma przerwę to ma przerwę i nic nie może go zmusić do pracy. Pilnuje tego elektronika co do minuty.

    • #9 by Greg on Lipiec 3, 2019 - 8:58 pm

      Willy. W takim razie to jest chory system.

  5. #10 by Kristof on Lipiec 3, 2019 - 7:21 pm

    Do tego należy dodać skasowanie sporej ilości sprawnych autobusów przegubowych w imię Euro 5. Przez co nie można wzmocnić linii lub zamienić taboru 12M na 18M.

    Ponadto remontowanie 45-letnich GT8S. Niby fajnie że dochodzi człon niski i klimatyzacja, ale wagony te są za krótkie na krakowskie potoki pasażerskie i pewnie dożyją 60 lat.

    Niestety obecny zarząd MPK nadaje się do wymiany i oby ten artykuł przy pomocy PKK i mediów stał się początkiem zmiany.

  6. #11 by pętla on Lipiec 3, 2019 - 10:19 pm

    Źle zaprojektowana infrastruktura komunikacyjna pasażerska przez Majchrowskiego i ZIKIT: mała liczba długich przystanków pętle buble tramwajowe i autobusowe. Pętla Łagiewniki autobusowa zakaz wyjazdu w lewo w Wadowicką. Kosztowne antypasażerskie zawracanie przy ul. Fredry Turowicza.

    linia 711 – zastępcza linia autobusowa kursująca na trasie: Łagiewniki – Wadowicka – Tischnera – zawrotka na przełączce pod estakadą ul. Turowicza – Tischnera – Wadowicka (powrót: Wadowicka – Brożka) – Kalwaryjska – Limanowskiego – Na Zjeździe – Plac Bohaterów Getta.

    Za niedziałajacą klimatyzację muszą być nakładane umowne kary. Dlaczego dyrektor Łukasz Franek tego nie robi? Czy w MPK Kraków jest kolejny leśny dziadek przyjaciel Majchrowskiego Tajster? Przełożony MPK Kraków prezydent Majchrowski nie potrafi zapanować nad swoim pracownikiem.

    Brak motorniczych i kierowców w MPK Kraków, ściągani b. pracownicy emeryci. Fatalne kierownictwo MPK Kraków wyznaczone przez Majchrowskiego.

    http://www.gowork.pl/opinie_czytaj,228181,2
    MINUSY – brak kierowców, co wiąże się z narzucaniem zmianowego systemu pracy, ponadto, praca w MPK całkowicie odbiera wiarę w ludzi, właściwie można tutaj stracić całą sympatię do drugiego człowieka, a to dlatego, że kierowca jest tym, którego należy na codzień zmieszać z błotem, z reguły za nic.

  7. #12 by Przemysław z Mistrzejowic. on Lipiec 4, 2019 - 5:47 am

    Niewątpliwym błędem (wtedy ZIKIT) jest instalacja w autobusach Mobilisu automatów biletowych tylko na kartę. Kilka razy byłem świadkiem, jak ludzie mieli problemy z kupnem biletów, a raz kłótni z kanarami, którzy nie byli w stanie zrozumieć, że kobieta chciała kupić bilet, a nie mogła. Poza tym występuje kilka modeli automatów, a powinien być jeden model.
    Błędem są też częste zmiany dla zmian. Teraz są remonty, OK, ale zniszczenie „128” nie było niczym uzasadnione. Zazdroszczę miastom, gdzie układ linii jest stabilny, a nowe osiedla dostają nowe linie lub są wydłużane linie istniejące, ale bez zmian przebiegu w starej części.
    W tramwajach z niskim członem środkowym, przy drzwiach w wagonach wysokich powinny być nalepione strzałki kierujące do „niskich drzwi” – czasami ludzie pchają się z wózkami do wysokiej części, bo nie zauważyli, że jest niska.
    Pozdrawiam.

    • #13 by Zieleńczanin on Lipiec 4, 2019 - 5:58 am

      Takie strzałki miałyby zapewne odwrotny skutek – ludzie pchaliby się do niskich drzwi 😉
      Zresztą istnieje oznaczenie niskich drzwi – znaki wózka inwalidzkiego i roweru (nie bezpośrednio, ale jednak ☺).

  8. #14 by biletomat on Lipiec 4, 2019 - 6:58 pm

    ja od siebie dodam, ARCHAICZNY SYSTEM biletowy w szerokim tego słowa znaczeniu – dystrybucja, taryfa, rozwiązania techniczne. Przy starym dziadku i jego klice nic nie wskazuje na to, że coś się w tym grajdole zmieni na lepsze. Nadal będziemy mieli PSBO czynne nie od samego rana tylko w jakiś abstrakcyjnych godzinach (np. od 10 czy tam 11), biletów przystankowych czy rozwiązań na wzór Wrocławski pewnie też się nie doczekamy za rządów miłościwie nam psującego miasto wiadomego pana itd. itp.

  9. #15 by adam_krk on Lipiec 4, 2019 - 8:20 pm

    w krakowskim MPK nadal w większości taboru jeżdżą automaty biletowe obsługujące WYŁĄCZNIE płatności gotówką (w dodatku wyłącznie monetami!) Nie są obsługiwane karty płatnicze, co świadczy o sporym zacofaniu tego przewoźnika.

  10. #16 by Zieleńczanin on Lipiec 4, 2019 - 9:13 pm

    Nareszcie – Google Transit pokazuje dynamiczny rozkład dużej części linii!!!
    Zmiana z dzisiaj chyba.

    • #17 by kaszmir on Lipiec 5, 2019 - 7:42 am

      Niestety dalej nie pokazuje odjazdów tramwajów 😦

      • #18 by Zieleńczanin on Lipiec 5, 2019 - 11:06 am

        Właśnie po to patrzyłem. Słodko-gorzka informacja.

  11. #19 by Ja on Lipiec 5, 2019 - 7:31 am

    yhmm. I ani słowa o Łukaszu Franku, który sam w sobie jest największym problemem komunikacji zbiorowej. A nie, raz wymienił Pan jego nazwisko (w kontekście nadziei). Ten człowiek, który daje nadzieję (papież transportu) spowodował, że Kraków jest najbardziej zakorkowanym miastem w Polsce, na czym cierpią wszyscy, w tym również użytkownicy komunikacji zbiorowej.

    • #20 by kaszmir on Lipiec 5, 2019 - 7:45 am

      Kraków był najbardziej zakorkowanym miastem w Polsce na długo przed przyjście dyr. Franka w 2016 – są na to różne materiały w sieci. Jestem zwolennikiem dyr. Franka bo to profesjonalny, ale i otwarty oraz sympatyczny człowiek. Nie zawsze się z nim zgadzam, jednak zawsze nasze dyskusje są merytoryczne i rzeczowe. Nie ma porównania do poprzednich dyrektorów którzy byli aroganccy, nieprofesjonalni i często w ogóle na bakier z aktualnymi trendami komunikacyjnymi na świecie (za wyjątkiem dyr. Saponia, nadzorującego komunikację miejską w 2012-2013, którego również bardzo ceniłem).

      • #21 by Ja on Lipiec 5, 2019 - 8:23 pm

        Come on! Może go Pan lubić, ale dlaczego Pan kłamie?
        Wg raportu TOMTOM
        indeks zatłoczenia:
        w 2014 r. było to 34%
        w 2015 r. było to poniżej 36%
        w 2017 – 40%
        w 2018 – 40%
        W 2015 r. najbardziej zakorkowane miasta (w kolejności): Łódź, W-wa, Lublin, Wrocław, Kraków.
        Nie ukrywam, że liczę na oficjalne sprostowanie z Pana strony!
        Wg mnie Pan Franek nie jest ani otwarty ani sympatyczny. Przede wszystkim nie jest jednak profesjonalny i tylko z tego go rozliczam. Jego decyzje są błędne i doprowadzają miasto do paraliżu.
        Gratuluję Panu dobrego poczucia humoru lub współczuję braku zrozumienia otaczającej rzeczywistości.

      • #22 by kaszmir on Lipiec 5, 2019 - 9:21 pm

        Stop. Oskarża mnie Pan o kłamstwa, a tymczasem… sam Pan jest nieprecyzyjny.

        Nigdzie nie pisałem, że zakorkowanie od 2014 nie wzrosło. Pisałem jedynie – w odniesieniu do Pana wpisu – że Kraków najbardziej zakorkowany był już wcześniej. I tu ma Pan artykuł na dowód, z 2014, który właśnie wspomina że Kraków jest najbardziej zakorkowanym miastem Polski:
        https://www.tvp.info/14434335/krakow-najbardziej-zakorkowany-kierowcy-traca-miliardy
        „Dziennie mieszkańcy Krakowa tracili w korkach w ub. r. ponad 22 minuty, nieco mniej mieszkańcy Wrocławia, Warszawy – 20 min. 43 sek., podczas gdy Katowic i Gdańska po ok. 14 min.”

        W takim układzie to ja powinien teraz od Pana żądać przeprosin za nieuzasadnione oskarżanie mnie o kłamstwa.

      • #23 by pętla on Lipiec 5, 2019 - 9:33 pm

        Zatłoczenie będzie większe bo liczba samochodów się zwiększa w Krakowie i aglomeracji a dyr. Łukasz Franek i UMK stawia na transport samochodów osobowych kosztem wydzielonych szybkich torowisk, buspasów, budowy przystanków miejskich PKP SKA. + remonty ulic tanio, długo i uciążliwie. Będzie jeszcze gorzej, kilka wlotówek do miasta czeka poszerzenie, atrakcyjność tram, bus jeszcze bardzie spadnie.

      • #24 by kaszmir on Lipiec 6, 2019 - 7:20 am

        Przecież dyr. Franek właśnie stawia na komunikację miejską, zresztą często przez jego przeciwników jest oskarżany właśnie o przesadne stawianie na transport zbiorowy właśnie kosztem samochodów.

        Tu przyspieszenia które dokonano za jego kadencji:
        – buspas na Czarnowiejskiej
        – buspas na Kamieńskiego
        – buspas na Focha
        – buspas na Wielickiej
        – buspas na Konopnickiej
        – separatory na Kalwaryjskiej (ile o to jest wojenek!)
        – i chyba coś jeszcze, trudno wszystkie wymienić 😉
        Plus chodzą pogłoski, że mają niebawem dołączyć kolejne buspasy.

        I jeszcze jeśli chodzi o zwiększanie atrakcyjności komunikacji miejskiej:
        – sierpień 2016: wzmocnienia autobusów
        – październik 2016: wzmocnienia autobusów i tramwajów
        – marzec 2017: wzmocnienia linii na obrzeżach
        – styczeń 2018: wzmocnienia autobusów i tramwajów
        – i jeszcze mnóstwo mniejszych wzmocnień w ciągu 2018

      • #25 by pętla on Lipiec 6, 2019 - 11:35 am

        Kropla w morzu. Na Kamieńskiego buspas skrócony fizycznie i czasowo niż pierwotnie, Focha tylko połowa itd. I wprowadza to strachliwie dopiero metodą faktów dokonanych remontowych / po paraliżu ( np Nawojki, tylko wymalować pas, miejsce było od zawsze, nie ma że kosztem samochodów, Kijowska, Wrocławska, Piastowska, Kocmyrzowska i inne tak szerokie brak). Brak głebokiego rowka, priorytetu sygnalizacji dla KMK, i cały ten artykuł do kosza skoro tak dobrze?;)
        Ale ok, ciężko to idzie dyr. Frankowi ale idzie w porównaniu do poprzedników. Może zdąży przed Sądem Ostatecznym.

        I jeszcze jeśli chodzi o zwiększanie atrakcyjności komunikacji miejskiej:
        jak się mieszka przy liniach typu 52 w szczycie i wszystkie punkty życiowe są przy tej linii;) to zgoda ale jak na np. Złocieniu czy dalej to atrakcyjność zerowa.

      • #26 by kaszmir on Lipiec 8, 2019 - 1:01 pm

        No ale właśnie – może teraz idzie powoli, jednak wcześniej w ogóle nie szło. Dyr. Franek jest pierwszym, który się za to wziął.

        No i pamiętajmy, że nie wszystko w tym mieście zależy od dyr. Franka. Znam jego poglądy i gdyby to tylko od niego zależało, to pewnie mielibyśmy buspasy na każdej ulicy 😉 Niestety on też podlega decyzjom „góry” i jak tamta zarządzi usunięcie buspasa albo zablokuje wyznaczenie nowego, to nic z tym się nie da zrobić.

        Co do głębokorowków itd. – za to nie odpowiada ZTP i dyr. Franek, tylko dział Infrastruktury.

        Co do Złocienia – tam przez ostatnie lata było trochę wzmocnień: uruchomienie „643”, wzmocnienie „125” w szczycie i w weekendy, uruchomienie „163”. Choć oczywiście mogłoby być tym więcej 😉

    • #27 by Ja on Lipiec 5, 2019 - 9:37 pm

      No bez jaj. Podaje Pan dane za 2013 r. W średniowieczu być może też Kraków był najbardziej zakorkowanym miastem. Z chwilą objęcia urzędu przez dyr. Franka indeks wynosił mniej niż 36%, a Kraków był na 4-5 miejscu wśród najbardziej zakorkowanych miast Polski. Działania dyr. Franka wywindowały ten indeks do 40% i sprawiły, że Kraków jest w pierwszej dwójce najbardziej zakorkowanych miast w Polsce (1 lub 2 w zależności od rankingu). I to są niepodważalne fakty. Pan pisze, że na długo przed przyjściem Franka Kraków był najbardziej zakorkowanym miastem w Polsce. Nie dodając, że był to incydent i to w dodatku dawno temu, pozostawił Pan czytelnika w przekonaniu, że na długo przed przyjściem Franka Kraków był najbardziej zakorkowanym polskim miastem i tak już pozostało do ery Franka. I to jest nieprawda. Ja podaję Panu precyzyjne dane niczym nie manipulując. I tak uważam, że zdanie „Kraków był najbardziej zakorkowanym miastem w Polsce na długo przed przyjście dyr. Franka w 2016 – są na to różne materiały w sieci.” jest kłamstwem w ogólnym ujęciu lub przynajmniej głęboką manipulacją zastosowaną z premedytacją w ujęciu szczegółowym.

      • #28 by Zieleńczanin on Lipiec 5, 2019 - 10:01 pm

        Statystyki podawane przez Pana, jak i przez Kaszmira są prawdziwe, po prostu obie dotyczą różnych rzeczy – podawana przez Pana dotyczy zatłoczenia dróg – wzrosło, ale trzeba uwzględnić też przyrost mieszkańców w gminach ościennych – tam p. dyrektor Franek nie jest odpowiedzialny za organizację transportu publicznego.
        Z kolei statystyka podawana przez Kaszmira dotyczy czasu spędzanego przez kierowców w korkach – w tej statystyce z kolei Kraków już wcześniej był wysoko.

      • #29 by kaszmir on Lipiec 6, 2019 - 7:30 am

        Do „Ja” -> pisał Pan, że dyr. Franek, pracujący od 2016, doprowadził do tego, że zakorkowanie Krakowa jest największe w Polsce. Pokazałem Panu dane wg których mieszkańcy Krakowa spędzali najwięcej czasu w korkach już w 2014.

        Tak jak słusznie zauważył Zieleńczanin, kwestia co i jak się mierzy. Tymczasem oskarżył mnie Pan niesłusznie o kłamstwa, i dalej nie przeprosił.

        Oskarża Pan dyr. Franka o zakorkowanie miasta. Tymczasem w ogóle nie uwzględnia Pan zewnętrznych czynników, przede wszystkim olbrzymiej imigracji ludzi z Ukrainy do Krakowa w ostatnich latach która znacznie powiększyła liczebność Krakowa. Większy tłok czuć wszędzie, tak na ulicach, jak i w komunikacji miejskiej, w sklepach itd. Ciężko jednak oskarżać dyr. Franka o imigrację.

        BTW jakoś w 2017-2018 (nie pamiętam) widziałem statystyki z których wynikło, że wzrost procentowy pasażerów komunikacji miejskiej w ciągu ostatnich paru lat jest WIĘKSZY niż wzrost procentowy udziału samochodów na ulicach. I to jest faktycznie jakaś liczba, bo mówi że ludzie chętniej wybierają jednak teraz komunikację miejską. A że ogólnie jest więcej ludzi? To nie wina dyr. Franka.

        I druga rzecz – remonty. Od paru lat mamy dużą falę remontów, za które przecież nie odpowiada dyr. Franek tylko PKP oraz Zarząd Dróg Miasta Krakowa.

  1. Nowa linia „311” | krabok

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: