Posts Tagged linia_20

Jak ugryźć 400 tysięcy

Już jutro ma wejść w życie kontrowersyjna zmiana trasy linii „8”, która znów będzie dojeżdżać do Bronowic Małych. Niedawno opisywałem jak to pół Krakowa „dołożyło” się do tych zmian. Warto prześledzić, ile dokładnie będą nas one kosztować.

Zaraz, zaraz, tylko o co właściwie chodzi? Przecież do tej pory „20” jeździła w kier. Bronowic, „8” do Cichego Kącika, a teraz zwyczajnie wymienią się końcówkami – więc nie powinno nas to nic kosztować, prawda? Niezupełnie. Po zmianach obie linie będą dodatkowo pokonywać odcinek T. Bagatela – Piłsudskiego, na którym przybędzie w dni powszednie 12 kursów/h. Porównanie na poniższej grafice:

Wspomniany odcinek ma 350 m długości, czyli wydawałoby się – niewiele. Jednak zarówno „8”, jak i „20” wykonają olbrzymie ilości kursów („8” – ok. 560 tygodniowo, „20” – ok. 540, zależnie od kierunku) co pomnożone przez długość tego fragmentu daje już sporą różnicę. Jeśli do tego uwzględnić stawkę 11.65 zł za każdy kilometr przejechany przez tramwaje, a także wziąć korektę na rozkłady wakacyjne czy dodatkowe święta to wychodzi, że zmiana tras będzie nas kosztować ok. 460 tys. zł rocznie.

Blisko pół miliona złotych! Przez ostatnie miesiące wiele Rad Dzielnic prosiło ZIKiT o drobne poprawki tras albo pojedyncze dodatkowe kursy linii – zwykle bezskutecznie. Są regularnie zbywane z powodu braku środków w budżecie, mimo że zmiany te kosztują nieraz groszowe sprawy. Tymczasem kilkaset tysięcy zł na „tradycję” linii „8” można było wygospodarować bez problemu…

Jednak pamiętajmy, że wszystko ma swą cenę, a budżet na komunikację jest ograniczony. Skoro będziemy wydawać dodatkową sporą sumę na okrążanie centrum przez tramwaje, to znaczy, że skądś ta pula została zabrana. I łatwo znaleźć, skąd: czujni pasażerowie ze wszystkich rejonów Krakowa donoszą, że w rozkładach powakacyjnych ubyły pojedyncze kursy z wielu miejskich linii. Urzędnicy dokonali cichych cięć, zabierając po jednym kursie rano albo wieczorem. Przykładem niech będą linie „13”, „20”, a nawet „154” które i bez tego nie miało jakiejś rewelacyjnej częstotliwości! Jednak tych przykładów jest znacznie więcej. Drodzy pasażerowie – jeśli zatem utkniecie na przystanku, a następny kurs będzie za kilkadziesiąt minut, to pamiętajcie: może w międzyczasie miał być dodatkowy odjazd, tylko został zlikwidowany aby „ósemka” mogła znów dojeżdżać do Bronowic. Taka jest cena tradycji.

lkaszmirski

, , , , , ,

13 Komentarzy

Cena tradycji. Linia „8”

Przed chwilą na stronie kmkrakow pojawił się uaktualniony komunikat nt. rozkładów powakacyjnych. Uwzględnia on między innymi zapowiedziane przez Prezydenta Majchrowskiego przywrócenie linii „8” do Bronowic, spowodowane „względami tradycji”. Warto zatem porównać, jakie zmiany zaszły względem tego, co było planowane jeszcze dwa dni temu.

1. Zgodnie z zapowiedzą, do Bronowic Małych znów pojedzie linia „8”. Niestety każdy kij ma dwa końce i w zamian linia „24” zostanie skrócona do Bronowic (Starych), natomiast kończąca tam do tej pory linia „20” zostanie w ogóle przeniesiona na Cichy Kącik.

Co to oznacza w praktyce? Przede wszystkim z Bronowic Małych będą dwie linie w kier. Filharmonii („8” i „13”), podczas gdy do Dw. Głównego zostanie tylko „4”. W tej ostatniej nawet przed zmianami panował olbrzymi tłok, pytanie więc co będzie się działo po wakacjach? Co gorsza, linie „8” i „20” będą się zazębiać na ul. Podwale, co oznacza dodatkowe, olbrzymie koszty – aby znaleźć na nie środki, wycofano się z kilku innych, planowanych wzmocnień. O tym poniżej.

2. Zrezygnowano z koncepcji linii „54”, która miała kursować po obecnej trasie „20”, lecz dwa razy częściej – w szczycie nawet co 5 minut.

„Dwudziestka” jest jedną z najbardziej zatłoczonych linii tramwajowych, w szczycie nieraz są problemy z wejściem do pojazdów. „Pięćdziesiątka czwórka” miała być ratunkiem, niestety jej losy zostały przesądzone zanim jeszcze w ogóle ją uruchomiono.

3. Wycofano się z planów wydłużenia godzin kursowania „3”, „8”, „50”, „52”, „105”, „130”, „159” i „179” do północy.

4. Podobnie, nie będzie wydłużenia godzin szczytu na linii „18” do ok. 19:30.

Drodzy pasażerowie! Nie przejmujcie się zatem, gdy nie zmieścicie się do przetłoczonego tramwaju, albo ucieknie Wam przed nosem ostatni kurs dzienny i będziecie ponad godzinę czekać na pierwszy nocny. Pamiętajcie – dzięki Waszemu poświęceniu, linia „8” będzie się mogła wozić do Bronowic. Taka jest cena tradycji.

lkaszmirski

, , , , , , , , , , ,

17 Komentarzy

Kilka kwiatków z wakacyjnych rozkładów

Przyszedł lipiec i w życie weszły wakacyjne rozkłady jazdy. Jak co roku, wiążą się one z odczuwalną redukcją oferty przewozowej, miejscami w pełni uzasadnioną, w innych rejonach niestety już mniej. Prześledźmy zatem co bardziej kontrowersyjne nowości wprowadzone właśnie w krakowskiej komunikacji.

Linia na Alejach co pół godziny

Ciąg wzdłuż Alei Trzech Wieszczów jest jednym z najbardziej obciążonych w Krakowie. W szczycie autobusy wykonują kilkadziesiąt kursów/h, w większości taborem przegubowym, a i tak pasażerowie mają problemy ze zmieszczeniem się do pojazdów. Już marszrutyzacja była pod tym względem niepokojąca, bo linie takie jak „144”, „164” czy „173” pojechały poza szczytem ledwie co 24 minuty. Jednak prawdziwy szok przyniosły rozkłady wakacyjne: częstotliwość co pół godziny, jak na tak ważny ciąg, wydaje się skandaliczna.

Żadne pocieszenie, że „179” i „194” jeżdżą cały dzień w miarę często, w końcu nie docierają one do Azorów, Górki Narodowej czy Rżąki. Sytuacja jest tym bardziej absurdalna, bo nawet w soboty czy niedziele linie nie kursują tak rzadko. Cóż, może powoli powinniśmy się przyzwyczajać w Krakowie do nowego standardu: autobusów co pół godziny. Częstsze to w końcu zbędny luksus.

„503” tylko w wybranych porach

Pocięcie linii na Alejach jest niepokojące, jednak jedna z nich została szczególnie „wyróżniona”. Pięćset trójka na wakacje została zawieszona w weekendy, a w dni powszednie kursuje tylko do godz. 19. Sprawa nabiera kolorów gdy wspomni się, że jest to jedyna linia jadąca przez przystanek „Aleksandry”. Jasne, zapewne większość mieszkańców może sobie podejść do pętli autobusowej i złapać „173”, lecz co choćby z osobami niepełnosprawnymi czy ogólnie o ograniczonej mobilności? Przecież po coś ten przystanek tam jest!

Linia „503” wydawała się być jedną z lepszych zmian marszrutyzacji – dość powiedzieć, że obecnie w roku szkolnym autobusy przegubowe potrafią jeździć pełne. Czemu zatem ZIKiT sam zabija kurę znoszącą złote jaja? Urzędnicy nawet stwierdzili, że początkowo planowano w ogóle zawiesić linię na wakacje! Drodzy pasażerowie, macie zatem prawo tylko do wdzięczności, w końcu miało być jeszcze gorzej.

Mały Płaszów jedynie z „20”

Mały Płaszów, reklamowany przez Miasto jako rewelacyjny węzeł przesiadkowy, coraz częściej jest nim tylko z nazwy. W roku szkolnym ograniczono kursowanie linii „11”, a na wakacje w ogóle ją zawieszono zostawiając mieszkańców z jedną linią. Oczywiście, nie jest źle, bo w dni powszednie „dwudziestka” kursuje co 10 minut. Jednak to częste kursowanie nie dotyczy weekendów, a i w tygodniu trwa jedynie do godz. 18. Co w pozostałych porach? Tramwaj co 20, a nawet co 30 minut.

Co mają powiedzieć mieszkańcy, którzy muszą się na tym „węźle” przesiadać? Choćby pasażerowie „221”, którego kursy w weekendy nie są zsynchronizowane z tramwajem i potrafią przyjechać tuż po jego odjeździe. Może „nie jest tak źle, bardzo lubię spędzać wolny na przystanku„? A może „17 minut czekania to bardzo dobry czas, w sam raz aby docenić piękno ekranów akustycznych„?

Przypomnijmy też, że jeszcze do niedawna urzędnicy starali się nakłonić Radę Dzielnicy XII, aby zgodziła się na skrócenie „125” właśnie do Małego Płaszowa i zrobienia z niej dowozówki do tramwaju. Drodzy urzędnicy, pozwólcie, że wyjaśnimy: aby można się było przesiadać, trzeba mieć na co się przesiadać. Linia co 20-30 minut to marna oferta.

Tylko pięć magistralnych linii tramwajowych

Liniami magistralnymi zwykło się nazywać te, które przez cały dzień kursują przynajmniej co 10 minut. Stanowią kręgosłup krakowskiej komunikacji, zapewniając wysoką częstotliwość i dając gwarancję krótkiego czasu oczekiwania o każdej porze. Niestety, na wakacje zostawiono jedynie pięć takich linii. Tak, na cały Kraków, kilkusettysięczne miasto, przypada obecnie całe pięć linii kursujących często. Na pocieszenie zostają kolejne trzy tramwaje które przynajmniej w szczycie odjeżdżają co 10 minut, jednak to wciąż mało.

Ktoś może argumentować, że w zamian w całym mieście na wakacje zawieszono jedynie dwie linie tramwajowe („11” i „19”), a więc nie aż tak dużo. Tylko, że tutaj nie było czego zawieszać: już marszrutyzacja przyniosła ze sobą zmniejszenie ilości linii o cztery, więc jest ich obecnie mniej niż rok temu.

„123” i „193”

Na wakacje zawieszono „153”, więc z Os. Piastów jedyną linią autobusową jadącą do Nowej Huty zostało „193”. Teraz czas na złą wiadomość. W szczycie kursuje on tylko co pół godziny. Żartowałem, to była dobra wiadomość. Zła jest taka, że poza szczytem i w weekendy kursuje jeszcze rzadziej, bo co 60 minut.

Na forach internetowych szybko pojawiły się wpisy o pasażerach, którzy mieli problem ze zmieszczeniem się do autobusów w godzinach międzyszczytu. Może jestem zbyt surowy, lecz jeśli w wakacje, i to o godz. 10 autobusy jeżdżą przepełnione, to coś jest nie tak. Sprawa ma też drugie dno, bo „153”/”193″ zwykło być zsynchronizowane ze „123”. Obecnie jednak, wskutek różnych częstotliwości, ciężko mówić o synchronizacji. W najlepszym wypadku mamy takt 15+15+30. Zgaduj zgadula, ile poczekasz sobie na przystanku. W razie dłuższego postoju zawsze możesz zadzwonić do znajomego z Niepołomic, który właśnie czeka swoje 17 minut na przesiadkę, i wspólnie podyskutować o pięknie krakowskich słupków przystankowych.

I tym optymistycznym akcentem

Powyższe punkty są jedynie przykładami, w całym Krakowie zapewne znajdzie się znacznie więcej problemów związanych z rozkładami wakacyjnymi. Tegoroczne lato dobitnie wskazuje, w jak tragicznym stanie jest budżet na krakowską komunikację. Podziękujmy wszyscy naszym Radnym, bo to Oni decydują ile środków jest na nią przeznaczanych. Miłego czekania na przystankach!

lkaszmirski

, , , , , , , , , , , , , , , ,

4 Komentarze

Jak ciąć szybko, prosto i skutecznie (część III)

Poprzednio: Jak ciąć szybko, prosto i skutecznie (część I), Jak ciąć szybko, prosto i skutecznie (część II)

Po krótkiej przerwie, czas na finałową część trylogii o sposobach szukania oszczędności w komunikacji miejskiej. Dziś na tapetę pójdą małe, systematyczne cięcia. Polegają one na stopniowym zmniejszaniu ilości kursów o małe, wręcz niezauważalne ilości kursów. Jest spora szansa, że przeciętny pasażer nie zwróci uwagi, że linia którą podróżuje została przycięta. Potem, po pewnym czasie można znów zabrać kolejnych parę, itd. Z czasem jednak wychodzi, że autobus który jeszcze parę lat temu kursował często, dziś jeździ odczuwalnie rzadziej.

Linia „103”

Kiedyś linia kursująca w miarę często, z czasem stała się ogryzkiem, by potem w ogóle zostać zlikwidowaną. Jak to się stało? Jeszcze dekadę temu jej rozkład prezentował się porządnie, w szczytach co 15 minut, w pozostałych porach co 20-25 [1]. Niestety potem właśnie okrojono ją o „parę” kursów. Niby nadal nie było źle, jednak dla stałych pasażerów różnica była odczuwalna – w szczycie tylko co 20, poza szczytem co 30. Tyle dobrego, że w weekendy dalej kursowała często [2].

W 2005 zaczęły się większe cięcia. Linię zamieniono końcówkami ze „194” – i zamiast do Krowodrzy, dojeżdżała jedynie do Armii Krajowej. Przy okazji mocno przerzedzono jej rozkład i stała się linią-wydmuszką, kursującą co 30-40 minut nawet w dni powszednie [3]. Potem zachodziły jeszcze mniejsze zmiany w ilości kursów, wydłużono także trasę do Mydlnik. Linia utrzymała się przez parę lat, lecz niestety w 2011, z powodu cięć które objęły całe miasto, została całkowicie zlikwidowana. Warto dodać, że sami przedstawiciele ZIKiT mówili wtedy, że przecież to linia kursująca jedynie dwa razy na godzinę, więc strata nie będzie aż tak wielka… Do tego „103” jako jedyne obsługiwało przystanek „Os. Na Kozłówce”. Po likwidacji, przystanek został bez autobusu mimo, że Rada Dzielnicy XII prosiła ZIKiT o rozważenie jakiejś innej linii w zastępstwo.

Linia „16”

Przykład podobny do powyższego – regularne cięcia sprawiły, że kiedyś mocna, kursująca co chwilę linia dziś powoli staje się ogryzkiem. Kilka lat temu była jedną z częściej kursujących, w szczycie tramwaje odjeżdżały z przystanków co 10 minut, w pozostałych porach co 20 [4]. Następnie, podobnie jak „103”, i tę linię dotknęła fala cięć z 2011 – częstotliwość w dni powszednie została zmniejszona, jednak linia przynajmniej dalej kursowała cały tydzień od rana do wieczora [5]. Prawdziwy cios zadała dopiero mała marszrutyzacja przeprowadzona w listopadzie 2012. Aby wygospodarować środki na tramwaje do Kampusu UJ, ZIKiT był zmuszony dokonać sporych cięć w pozostałych rejonach Krakowa. „16” przestała kursować w weekendowe poranki i wieczory, a do tego zmieniono jej niekorzystnie trasę: zamiast obsługiwać Kombinat, pojechała przez Ptaszyckiego do Kopca Wandy [6].

Czy będzie lepiej? Raczej nie ma szans. Trzeba też zwrócić uwagę, że dzisiejsza trasa „16” pokrywa się w 100% z dawną „20” (Mistrzejowice – Kopiec Wandy), która została zlikwidowana w 2009. Tamta linia w weekendy miała rozkład bardzo podobny do obecnej „16”, jednak w dni powszednie kursowała nawet rzadziej – tylko w godzinach szczytu [7]. Czyżby zatem kwestią czasu miało być, aż również „szesnastka” zostanie ograniczona do szczytów?

Linie „163” i „174”

Linie „163” i „174” są jednym z lepszych przykładów metody małych kroczków. Podobnie jak „103”, dawniej obie kursowały z wysokimi częstotliwościami, co 15-20 minut [8]. Potem lekko ograniczano częstotliwość – w końcu to prawie żadna różnica, czy linia kursuje co 15/20 minut, czy co 18/24, prawda [9]? Obie były ze sobą w miarę zsynchronizowane, więc na wspólnym odcinku autobusy wciąż pojawiały się co kilka-kilkanaście minut. Niestety, w 2011 zredukowano ich częstotliwości w dni powszednie po raz kolejny – do 24 minut, co zaczęło być niestety odczuwalne. Do tego „gratis” pierwsza z nich została skrócona do dworca przy Powstańców Wielkopolskich [10]. Czyli: krócej, za to rzadziej.

Jak potoczyły się dalsze losy linii? Radzie Dzielnicy XII udało się wywalczyć powrót „163” do Nowego Bieżanowa. Niestety… tylko jako linii szczytowej [11]. „174” wchłonęło część kursów „163”, więc rozkład linii prezentuje się obecnie odrobinę lepiej [12]. Jeśli jednak uwzględnić, że na ciągu Nowohucka – Kombinat zastępuje ona przez to aż dwie linie, zmiany wcale nie są takie korzystne.

Konkluzje

Chciałoby się rzec: „pocięto, przynajmniej gorzej być nie może”. Niestety rzeczywistość jest brutalna: Rada Miasta wcale się nie kwapi do przywrócenia funduszy przynajmniej na część zabranych kursów linii, a i można być pewnym, że gdy tylko Kraków znów zacznie mieć większe problemy finansowe, komunikacja miejska będzie jednym z głównych kandydatów do ograniczeń. Cóż, nawet Stolica cierpi obecnie z powodu ograniczania siatki. Różnica jest taka, że w Warszawie Radni przyznali, że obecnie zmniejszą fundusze, lecz z czasem zostaną one oddane. U nas cicho dokonuje się kolejnych cięć, a potem liczy, że może mieszkańcy nie zwrócą uwagi.

lkaszmirski

, , , , , , , , , , , , , ,

Dodaj komentarz

Jak ciąć szybko, prosto i skutecznie (część II)

Poprzednio: Jak ciąć szybko, prosto i skutecznie (część I)

Ostatnio opisałem niepokojącą tendencję zabierania kursów przy łączeniu linii. Dziś z kolei zajmiemy się inną techniką cięć – polegającą na wprowadzaniu teoretycznie czasowych zmian, które jednak okazują się potem być zmianami na stałe. Zaznaczę na starcie, że nie zamierzam krytykować poniższych zmian – większość z nich była słuszna. Niemniej jednak warto prześledzić sposób ich wprowadzania.

Linia „7” (Dąbie – Krowodrza Górka)

„Siódemka” jeździła kiedyś na trasie Dąbie – R. Grzegórzeckie – Starowiślna – Pl. Wszystkich Św. – Długa – Krowodrza Górka. Latem 2005 r. rozpoczął się remont skrzyżowania pod Dworcem Głównym. Zamknięcie tego skrzyżowania oznaczało, że ruch skupił się na równoległych relacjach przez Grzegórzecką oraz Pl. Wszystkich Świętych. Przez R. Grzegórzeckie skierowana została m.in. „4”, a nawet… „13”. Ponieważ istniały obawy o przepustowość wspomnianych odcinków, trzeba było ograniczyć ilość linii – „siódemka” była pierwszym kandydatem do zawieszenia jako mniej popularna. Linia jeszcze chwilę pojeździła w ramach kursów muzealnych (uruchamianych wyłącznie w niedziele), lecz tylko tyle – gdy skończył się wspomniany remont, nie wróciła na tory. Na odcinku między Krowodrzą a Dominikańską zastąpiła ją „trójka” (Krowodrza Górka – Bieżanów Nowy), a zwolnione środki poszył na nowe „32” do Kurdwanowa.

Linia „17” (Os. Piastów – Kopiec Wandy – Walcownia)

W 2009 r., wskutek likwidacji linii „20” (Mistrzejowice – Kopiec Wandy), „siedemnastka” została puszczona na trasę Os. Piastów – Kopiec Wandy, z kursami wariantowymi wydłużonymi w szczycie do Walcowni. Wspomniane warianty cieszyły się praktycznie zerowym powodzeniem i wiele osób poddawało w wątpliwość sens ich istnienia – wydawały się być jedynie pozostałością po wcześniejszej trasie. O dziwo jednak, utrzymały się aż do drugiej połowy 2010 r. W sierpniu zamknięto torowisko do Walcowni na potrzeby remontu. Wskutek tego, kursy wariantowe „17” zostały skrócone na standardową trasę do Kopca Wandy. Remont ten potrwał jedynie 3 tygodnie, lecz to wystarczyło, żeby wykorzystać pretekst. Komunikat informujący o ponownym otwarciu torowiska wspominał o powrocie na stałe trasy linii „16” i „22” (obie kursowały wtedy do Walcowni). Linia „17” została przemilczana – i tak oto warianty zniknęły na dobre.

Linia „511” (Pl. Centralny – Bronowice Nowe)

I znów poruszę wspomniany wyżej remont skrzyżowania pod Dworcem Głównym. Ponieważ w I etapie zostało wyłączone całe skrzyżowanie, część tramwajów z Nowej Huty pojechała naokoło przez Grzegórzecką, a część została skrócona do Cm. Rakowickiego. Autobusy miały mniej dotkliwe zmiany i pojechały przez Lubomirskiego – Wita Stwosza – Al. 29-ego Listopada. „502” następnie wracało ul. Pawią do centrum. Szybko okazało się, że spora część osób nie chce tracić czasu na krążenie przez Grzegórzecką i przesiadła się właśnie na „502”. Oczywiście krótkie autobusy nie miały szans przyjąć sporego potoku pasażerów tramwajów i wiele osób nie mieściło się do pojazdów. MPK postanowiło zatem zawiesić „511” (która wspomagała do Bronowic „501”), i w zamian puścić nową linię „521” na krótszej trasie do Pl. Matejki, celem odciążenia „502”. Zmiany pomogły, lecz ku zaskoczeniu mieszkańców po zakończeniu remontu nie został przywrócony pierwotny układ: „511” poszło do całkowitej likwidacji, a „521” utrzymane na stałe. Co więcej, jego trasa została skrócona jeszcze bardziej, bo aż do Dw. Gł. Wschód. Interes dla Huty żaden, bo trasa była znacznie krótsza, a kursów nie przybyło. Co więcej, problemy zaczęły się również na liniach „501” i „502”, bo szybko okazało się, że pozbawione wzmocnień nie wyrabiają. Obie trzeba było potem wzmacniać dodatkowymi kursami, lecz zanim to nastąpiło, pasażerowie przecierpieli swoje.

Puenta

Tak jak pisałem, nie protestuję przeciwko większości powyższych cięć – trudno było się nie zgodzić, że np. „17” do Walcowni jeździła pusta. Zastanawia jednak, czemu trzeba było je wprowadzać pod pretekstem remontów? Czy pasażerowie nie zasługują na to, aby być uczciwie informowani o planowanych zmianach? Z drugiej strony, może jest w tym również wina mieszkańców? W końcu skoro praktycznie każda zmiana budzi protesty i niezadowolenie, trudno się dziwić, że czasami urzędnicy postępują tak a nie inaczej.

lkaszmirski

, , , , , , , , , , , , , ,

6 Komentarzy

Kolejne tramwaje co 5 minut?

Wraz z małą marszrutyzacją przeprowadzoną w listopadzie ubiegłego roku, dwie linie tramwajowe dostały częstotliwość co 5 minut w godzinach szczytu: „50” (Kurdwanów – Krowodrza Górka) oraz „52” (Os. Piastów – Czerwone Maki). ZIKiT chce w ten sposób zachęcać mieszkańców do systemu przesiadkowego, a często kursujące pojazdy mają gwarantować relatywnie krótki czas oczekiwania.

Okazuje się, że rozważany jest „awans” kolejnych dwóch linii do częstotliwości ~f=5. Byłyby to: „4” (Wzgórza Krzesławickie – Bronowice Małe) oraz „13” (Nowy Bieżanów – Bronowice Małe). Obie kursują obecnie co 10 minut, zatem po zmianach odjeżdżałyby z przystanków dwa razy częściej.

Nie zostało jednak podane jakie ograniczenia zostałyby w zamian dokonane na innych liniach, a niewątpliwie byłyby one konieczne ze względu na ograniczony budżet na komunikację a także przepustowości poszczególnych ciągów. Można się domyślać, że ponownie zmiany byłyby krokiem w kierunku pełnej marszrutyzacji. Czy zatem należy się spodziewać, że np. linia „20” (Mały Płaszów – Bronowice) miałaby pojechać do Cichego Kącika, a „24” (Kurdwanów – Bronowice Małe) zostać skrócona do Bronowic? Zmian zapewne byłoby więcej.

Decyzja jednak nie została na razie podjęta, i podobnie jak w przypadku innych proponowanych zmian (m.in. skrócenia linii „125” do Dworca Głównego czy uruchomienia trzeciego nocnego tramwaju), wszystko wyjaśni się na wiosnę, po zebraniu informacji z pomiarów napełnień.

lkaszmirski

, , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Dodaj komentarz