Komunikacja w czasie ŚDM – komentarz

Poprzednio: Mega fotorelacja z ŚDM – linie specjalne, tramwaje oraz autobusy

Dokończywszy fotorelację ze Światowych Dni Młodzieży, dziś pozwolę sobie na krótki komentarz odnośnie funkcjonowania komunikacji miejskie w tym okresie. Zapraszam do przeczytania!

Zakorkowane Westerplatte.

Gdybym miał ocenić transport publiczny w czasie ŚDM jednym zdaniem, napisałbym: dał radę. Duże brawa dla ZIKiT, lecz i dla MPK oraz Mobilis, przede wszystkim za bieżące reagowanie na sytuację na mieście i dostosowywanie oferty do niej. Nie wszystko dało się przewidzieć, dlatego urzędnicy podjęli słuszną decyzję: zamiast przygotowywać sztywną ofertę wykorzystującą cały dostępny tabor, zapewniono kilka linii, jednocześnie mając w pogotowiu całą flotę wagonów i autobusów do wysłania na najbardziej przeciążone linie. Już pierwsze dwa dni dowiodły, że był to dobry wybór.

Szybko bowiem okazało się, że o ile specjalnie tramwaje korytarzowe cieszą się popularnością (zwłaszcza „S1” jeździła wypełniona po dach), tak pielgrzymi w masowych ilościach szturmowali również wybrane regularne linie. Największym wzięciem cieszyła się chyba linia „8”, na którą MPK co chwilę wysyłało kolejne składy – w pewnym momencie Przewoźnik nawet pochwalił się, że skierował na nią osiem dodatkowych brygad w zaledwie kwadrans! Część osób krytykowała, że decydenci tego nie przewidzieli, jednak czy rzeczywiście popularność tej akurat trasy była taka łatwa do przewidzenia? Na forach przed ŚDM raczej nie było słychać głosów krytyki „czemu nie wzmocnicie „ósemki””, więc fakt ten chyba zaskoczył wszystkich. A skąd rzeczona popularność? Cóż, przewodniki dla pielgrzymów powstawały znacznie wcześniej, na długo przed ogłoszeniem przez Kraków planu transportowego, i zapewne wszystkie one sugerowały, że „8” jest jedyną linią łączącą Sanktuarium Bożego Miłosierdzia z okolicami Rynku. Co zresztą było prawdą, bo „10” na stałe nie dojeżdża do Borku, a „S1” ścisłe centrum omijało – zahaczając aż/jedynie o rejony Centrum Kongresowego i Dietla. Tu jednak właśnie przyznaję duży plus dla ZIKiT i MPK – gdy tylko zorientowali się, że „8” ma wzięcie, zaczęli na nią wysyłać dodatkowe pociągi, wydłużono również „10” do Borku by pomogła przeciążonej „ósemce”. Drugą niespodzianką była popularność „19” – ta miała być zawieszana po godzinach porannego szczytu, jednak była potrzebna więc urzędnicy puścili na niej nieplanowane kursy. To jednak chyba można było akurat przewidzieć – w końcu „dziewiętnastka” łączy Dworzec Główny z Łagiewnikami i Sanktuarium, nic więc dziwnego, że była potrzebna – pielgrzymi po przyjeździe do miasta szli prosto na jej przystanek w tunelu.

„19” wybroniła się przed całkowitym zawieszeniem. Jak widać na zdjęciu, decyzja o jej pozostawieniu była słuszna, a tramwaje jeździły pełne.

Wszystkie te wzmocnienia – tak na „8”, jak i wielu innych liniach tramwajowych – odbiły się natomiast w czasach przejazdów. Jak zwykle dała o sobie znać infrastruktura nieprzystosowana pod komunikację miejską i w wielu rejonach miasta tworzyły się korki tramwajowe – tak w centrum, jak i na obrzeżach. Co się jednak dziwić, skoro od lat krakowski transport zbiorowy ma tylko udawany priorytet, a postulaty poprawienia jego warunków przejazdu często spotykają się z odpowiedzią urzędników „nie da się, bo ucierpiałaby przepustowość ruchu ogólnego”. Oczywiście, ŚDM to była wyjątkowa okazja – o ile np. korki tramwajowe w centrum, spowodowane wzmożonym ruchem pieszych, można zrozumieć, tak ciężko znaleźć uzasadnienie dla zatorów które powstawały choćby na Ruczaju. Rodzi to też pytania – jak chcemy rozbudowywać sieć tramwajową o kolejne osiedla, skoro już obecnie jest ona na granicy swej przepustowości?

Korek tramwajowy na Ruczaju…

… i zakorkowana Wielicka.

Wieloletnie zaniedbania dały o sobie też znać w niedzielę, gdy… wybrzuszyła się szyna na Basztowej. Na szczęście w tym czasie uwaga pielgrzymów skupiona była na Brzegach, jednak wspomniany wyskok i tak spowodował spore roszady oraz utrudnienia w dojeździe do Bronowic. Urzędnicy którzy zajmowali się transportem w czasie ŚDM nie są jednak winni tym zaniedbaniom infrastrukturalnym – tu raczej problemem jest mentalność osób na górze, w tym Prezydenta Krakowa i sporej części Radnych którzy od lat wydają się traktować krakowską komunikację miejską jak piąte koło u wozu.

Rybitwy – autobusy czekają na odwiezienie ludzi po Mszy w Brzegach.

Ogólnie jednak uważam, że ZIKiT dał radę. Tak, bywały tłoki w pojazdach a nierzadko nie można się było zmieścić do tramwaju czy autobusu – lecz przy takiej masie pielgrzymów było to nieuniknione. W większości rejonów miasta o dziwo tragedii jednak nie było i dało się w miarę normalnie przemieszczać. Brawa dla kierowców, motorniczych i urzędników czuwających nad wydarzeniem, którzy nieraz wyrabiali zmiany po 12 godzin jak nie więcej. Brawa też dla dyr. ZIKiT ds. Transportu, Łukasza Franka – który nie siedział tylko za biurkiem, lecz jeździł po mieście, na bieżąco rozeznając się w sytuacji, a gdy trzeba było… nawet pomagał przestawiać barierki. Duży plus od kraboka!

Wykonując to zdjęcie nawet nie zorientowałem się, że oto z prawej przyłapałem dyr. Franka podczas słynnego już przestawiania barierek 😉

Tłum pielgrzymów przy Sanktuarium Bożego Miłosierdzia.

A co uważam za największy zgrzyt? O dziwo… komunikację miejską poza centrum, daleko od pielgrzymów – na Woli Justowskiej i Przegorzałach. Przez sporą część ŚDM główny ciężar obsługi pasażerów w tym rejonie spoczywał na liniach tymczasowych: „702” (Bronowice Małe – Balicka – Zakliki z Mydlnik – Królowej Jadwigi – Jesionowa – Armii Krajowej – Bronowice Małe), „734” (Przegorzały – Jodłowa – Jesionowa – Armii Krajowej – Bronowice Małe – Balicka – Zakliki z Mydlnik – Królowej Jadwigi – Jodłowa – Przegorzały) i „752” (Bronowice Małe – Balicka – Zakliki z Mydlnik – Cmentarz Olszanica – Królowej Jadwigi – Jesionowa – Armii Krajowej – Bronowice Małe) – więcej o nich pisałem w poprzednim artykule. Razem z objazdowym „134” oraz pokręconym „292”, przejęły one ciężar obsługi Woli Justowskiej. Problem w tym, że… nie miały one ustalonych i podanych godzin odjazdów, a urzędnicy zapowiedzieli, że linie te „uruchamiane będą bez rozkładów jazdy na polecenie dyspozytorni MPK w konsultacji z ZIKiT”. Czemu w XXI w. nie można było przygotować ustalonych rozkładów jazdy i podać pasażerom rozpiski? Nawet rozumiem, że ciężko było przewidzieć kiedy zaczną albo skończą funkcjonować (przez sporą część dni miały kursować „od około godziny tej a tej” albo „do około godziny”) – to jednak można było łatwo rozwiązać: ustalić sztywne odjazdy co godzinę, np. 00, 15, 30, 45 i zapowiedzieć, że ruszą dopiero gdy będzie to ogłoszone – lecz potem już będą kursować wg tych rozpisek.

A tak dostaliśmy linie nieraz na unikatowych trasach („734” było jedyną linią do Przegorzał), kursujące niby co ok. kwadrans, a w praktyce… No, „702” jeździło dobrze i regularnie. „752” mijałem raz i ciężko mi powiedzieć, lecz inni się skarżyli że było trudne do złapania. Sam jednak największe problemy miałem z „734”. Polowałem na niego przez trzy dni (!), w godzinach gdy miał funkcjonować. W środę szukałem go blisko półtorej godziny, w czwartek kolejną godzinę, dopiero w piątek – gdy już byłem prawie przekonany, że autobus ten w ogóle nie istnieje – udało mi się go spotkać w trasie. Kto miałby z takiej linii skorzystać? Czy mieszkaniec Przegorzał miał iść na przystanek, czekać godzinę i zastanawiać się, czy i kiedy przyjedzie autobus rzekomo kursujący „co 15 minut”? A przypomnę, alternatywy żadnej, bo w tym czasie „734” było jedynym docierającym w te rejony…

A jednak istniejesz, „734”! Choć niełatwyś był do złapania.

„752” też jeździł, choć jak często?

Gdybym więc miał wystawić ocenę komunikacji podczas Światowych Dni Młodzieży, jaka by ona była? Cóż, dałbym 4,5 w skali szkolnej. Transport pielgrzymów i ogólnie poruszanie się w centrum oceniam na 5 (no, może z malutkim minusikiem), pół punktu jednak odejmuję za wspomniane problemy komunikacyjne na Woli Justowskiej i w Przegorzałach. Niech zatem będzie: 4,5, czyli: pewne rzeczy do poprawki, lecz ogólnie było w porządku.

Epilog

Przyznam, że w moim odczuciu Światowe Dni Młodzieży stały się okresem istnych cudów… w świeckiej sferze życia. Oto mieliśmy czas, gdy wszystkim zależało, a tak modne krakowskie „niedasię” odeszło w odstawkę. Czas, gdy urzędnicy widząc przepełniony kurs, nie mówili „nie ma pieniędzy na wzmocnienia”, tylko raczej „robimy co możemy, wysyłamy na miasto co tylko mamy”. Zajezdnie naprawdę stały puste, bo praktycznie cały tabor był na mieście. I nikt nie przejmował się chwilowo kosztami, ważniejsze było by obsłużyć potoki pasażerskie i pokazać, że rzeczywiście transport zbiorowy jest w mieście priorytetem.

Lecz ŚDM stały się też czasem gdy czuć było, że wszelkie Służby są dla mieszkańców, a nie mieszkańcy dla Służb. Gdy Policja zamiast wyrabiać statystyki i łapać pieszych przechodzących przez nieużywane torowiska tramwajowe (autentyczny przypadek…), zajmowała się czuwaniem nad naszym bezpieczeństwem i pomaganiem w ogarnięciu całego tego najazdu pielgrzymów. I Polacy naprawdę to docenili. Sami przyznajcie – jak często policjanci dostają brawa od mieszkańców? Czy nie mogłoby być tak na stałe? Nie da się? Da! Wystarczy pojechać choćby do Wielkiej Brytanii czy kilku innych krajów w zachodniej Europie.

Wreszcie, Światowe Dni Młodzieży oznaczały istną rewolucję transportową na ulicach naszego miasta. Wiele ulic było zamkniętych dla samochodów, albo przynajmniej ruch na nich był mocno utrudniony. Wiem, że dla części mieszkańców oznaczało to spore (i niezasłużone) utrudnienia. Lecz jednocześnie dla innej części mógł to być dobry odwyk. Zachód już od lat stawia na komunikację miejską i rowery, u nas niestety ciągle to kuleje. Tymczasem nigdy nie poruszało mi się tak łatwo po mieście rowerem jak w czasie ŚDM. Mogłem dostać się szybko i wygodnie właściwie wszędzie, a większość ulic zamkniętych dla ruchu ogólnego, wciąż była dostępna dla jednośladów. Często pytałem policjantów, czy mogę wjechać rowerem na dany odcinek i zawsze słyszałem „nie ma problemu, śmiało”. A dla tych, którzy nie chcą / nie mogą skorzystać z tego środka transportu, pozostawała komunikacja miejska – też na wielu ciągach wzmocniona, a dodatkowo uzupełniona o różne tymczasowe buspasy. (Czy nie mogłyby one zostać na stałe…?)

Buspas na Brożka.

Buspas na al. Gen. Andersa.

Pielgrzymi zmierzający do Brzegów. Rowerkiem można było przejechać z boku, nie utykając w tłumie 🙂

Doszło też chyba do rewolucji w mentalności. Oto Polacy, kreowani przez niektóre media na rasistów i ksenofobów, przyjęli pielgrzymów z życzliwością i uśmiechem na twarzy. Całe miasto wypełnione było pozytywną energią, a wielu obcokrajowców chwaliło nas za uprzejmość, pomoc i serdeczność. Chińczycy, których poznałem w czasie ŚDM, nie mogli się nachwalić jak dobrze zostali tutaj przyjęci. Może nie jest aż tak źle z naszym Narodem, hm?


Z tych wszystkich powodów życzyłbym sobie, by Światowe Dni Młodzieży trwały codziennie i przez cały rok. Oczywiście nie chodzi mi tutaj o problemy w przemieszczaniu się po Krakowie czy tłumy pielgrzymów przekraczające możliwości logistyczne miasta. Chciałbym po prostu, by te wszystkie cuda ŚDM – stawianie na komunikację miejską i rowery, Służby faktycznie będące dla mieszkańców, czy ogólna pozytywna atmosfera – towarzyszyły nam na stałe. Czego i sobie, i Wam Drodzy Czytelnicy, życzę.

Jacek „Kaszmir” Mosakowski

Advertisements

, , , , , , , , , , , , ,

  1. #1 by tramwajarz on Sierpień 7, 2016 - 9:51 pm

    Święta, święta i po świętach…
    Mandaty (za spożywanie, za przejście na czerwonym itp) to nic innego jak kolejny podatek rządowy na m.in. niespłacalne matematycznie pożyczki od banksterów zaciągnięte przez rządy. Z ww. powodu nie znikną. Chciałoby się normalności ale rzeczywistość jest inna.

    Pielgrzymi, turyści nie byli karani bo takie były zarządzenia ministra i komendantów. Trudno sobie wyobrazić aby wszyscy szeregowi policjanci zgodzili się nie karać na czas ŚDM.
    Równość wobec prawa – papier wszystko przyjmie.

    Szkoda że nie spięli w składy 27metrowców, że nie zostawili buspasów. Nowy dyrektor a decyzje podobne. Czyli znak, że jest po ŚDM;)

    • #2 by A on Sierpień 7, 2016 - 10:40 pm

      Ojojoj, Policja i SM są zarządzane przez prezydenta miasta.

  2. #3 by A on Sierpień 7, 2016 - 10:42 pm

    W sumie też mnie zmartwiło to o Woli Justowskiej i Przegorzałach. Miasto mogło zawczasu ogłosić przetarg na obsługę tamtejszych linii przez kogokolwiek na ŚDM, nawet 100% cena, byleby te autobusy były. Podejrzewam, że miasto może celowo nie chciało angażować zbyt wielkich sił, bo oczywiście „koszta”…

  3. #4 by Ppp on Sierpień 8, 2016 - 8:38 am

    Obawiam się, że przesadziłeś z tą “pozytywną atmosferą”.
    Widziałem ludzi wrzeszczących na inspektora MPK, słyszałem wyżywanie się na infolinii i ogólne narzekanie na bałagan. No i sam zadowolony nie mogłem być – dwa razy dojechałem normalnie, choć inną trasą, dwa razy po 20-25minut w plecy.
    Najwięcej słów niezadowolenia (często ostrych) poleciało w kierunku kardynała Dziwisza, winionego o zgodę się na zrobienie tego bałaganu.
    MPK, Mobilis, ZIKIT i inne służby robiły co mogły najlepiej jak umiały – zatem zgadzam się z Twoją oceną, że gdzieś tak do 17-18 dawali radę. Potem był paraliż, ale to nie ich wina.
    O weekendzie się nie wypowiadam, bo nie byłem w centrum Krakowa – uwagi dotyczą okresu Wtorek – Piątek.
    Generalnie moja opinia o SDM brzmi: “Szkoda, że były, dobrze, że już się skończyły”.
    Pozdrawiam.

    • #5 by Pitekantrop on Sierpień 11, 2016 - 2:54 pm

      Moja znajoma, która co rok przyjeżdża ze Stanów na wakacje do Polski ma odwrotną opinię: „Dobrze, że były, szkoda, że już się skończyły” – pierwszy raz spotkała się z tak wielką uprzejmością urzędni/czek/ków we wszystkich urzędach (a ma sporo spraw do załatwienia). W poprzednich latach królował „niedasizm” i „niech Pani przyjdzie z kompletem dokumentów”, teraz prawie wszędzie uśmiech i kompetentna porada jak sprawę załatwić.
      Co do samych Dni, to jest pod wrażeniem sprawności Policji i służb i komunikacji miejskiej.

  4. #6 by -R on Sierpień 17, 2016 - 4:32 pm

    Trafny i pasujący do moich odczuć komentarz. Pytanie tylko, czy po takim nawale Kraków dalej będzie chciał pchać się w imprezy w stylu Zimowe IO czy inne wydarzenia o zasięgu światowym?

    • #7 by Pitekantrop on Sierpień 18, 2016 - 8:54 am

      Pisząc „Kraków” masz na myśli mieszkańców czy też władców miasta?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: